Pokazywanie postów oznaczonych etykietą filmy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą filmy. Pokaż wszystkie posty

piątek, 30 maja 2014

Wikingowie powracają - trzeci sezon

Trzeci sezon "Wikingów" będzie się kręcił. Nad jeziorem Guinnessa czyli nad Lough Tay w Górach Wicklow powstaje znowu wioska, którą fani serialu dobrze znają. Nowe odcinki w TV już w 2015 roku. Nie mogę się doczekać. 









Dla zabicia czasu - 11 godzin motywu przewodniego :) If I Had a Heart

czwartek, 22 sierpnia 2013

Wikingowie - nowy serial

Serial "Vikings" produkcji irlandzko-kanadyjskiej sprawił, że spojrzałem na Wikingów z innej strony. Do tej pory, z irlandzkiej strony morza, widziałem ich jako najeźdźców, grabieżców, podpalaczy klasztorów ze świętymi księgami z Kells. Dzięki temu serialowi poznałem Wikingów od ich strony. I polubiłem ich.





Najpierw poruszali się po znanych sobie wodach, grabili słowiańskie kraje, lali się między sobą ale nie wypuszczali się na ocean. Nie mieli ani odpowiednich łodzi, ani nie wiedzieli jak orientować się na pełnym oceanie. Musieli więc sami dokonać kilku odkryć i wynalazków, aby wyruszyć w nieznane, na zachód. Spodobała mi się scena, kiedy idący wschodnim brzegiem Anglii mnich widzi wynurzający się z mgieł dziób łodzi Wikingów i laska wypada mu z ręki. Dla mnicha był to koniec jego pustelniczego życia (i życia w ogóle), a dla Wikingów było to odkrycie nowych lądów.    



Wikingowie zaczynają mordować, grabić i bezcześcić. Serial jest dobrze zrobiony i wciągający. Zacząłem lubić tych Wikingów (bo na razie atakują Anglię :). Inna niezła scena to sfingowany chrzest w rzece i Wiking, który z obawą odsuwa się od palca biskupa.  



Wiele scen kręcono w Irlandii, w Górach Wicklow i na jeziorze Lough Tay znanym też jako "Jezioro Guinnessa". Dowiedziałem się o tym od Piotra Janasza z jego bloga. Z jego strony pochodzi również poniższe zdjęcie z planu filmu "Vikings". 


czwartek, 20 czerwca 2013

"Gra o Tron" w Belfaście


Przez kilka dni w Belfaście gościła wystawa związana z popularną sagą fantasy "Games of Thrones". Udało mi się ją zwiedzić tuż przed przeniesieniem jej w inne miejsce. Tytułowy "tron" okazał się bardzo niewygodnym żelaznym meblem i w dodatku repliką, ale sama wystawa była interesująca dla miłośników serialu, do których zresztą się zaliczam. Obejrzeć było można (a niektórych eksponatów również dotknąć) oryginalne kostiumy wykorzystane w filmie, broń i pancerze. Mimo, że wszystkie akcesoria wykonane były do filmu to aż pachniały średniowieczem. Wiele scen z filmu kręcono w Irlandii Północnej.

W pobliskim sklepiku fani mogli kupić kubek z wybraną postacią, breloczek ze smokiem i inne fajne gadżety. Można też było postrzelać z łuku. Wystawa prezentowana była w Centrum Titanic, wstęp wolny, można było robić zdjęcia, a na żelaznym tronie to było nawet wskazane :)















Wystawa już zniknęła, ale jeżeli ktoś chciałby pojechać do miejsc, gdzie serial "Games of Thrones" był kręcony to zapraszam na moją stronę firmową. 
PENDRAGON TOURS  


















czwartek, 18 kwietnia 2013

James Joyce - geniusz czy pornograf

Rozwiązanie fotozagadki


Na zdjęciu konkursowym widoczne są okulary Jamesa Joyce'a. To fragment pomnika stojącego na ulicy Earl Street North przy skrzyżowaniu z O'Connel Street w Dublinie, kilkanaście metrów od Szpili.

Pomnik ustawiono w 1990 roku, kiedy ulice Henry Street i Earl Street North zamieniono na deptaki. Pomnik odsłonięto 16 czerwca w dniu Bloomsday, który jest świętem czytelników "Ulissesa" .  

Zagadkę jako pierwszy rozwiązał MINIO i do niego powędruje pakiet z nagrodami. Kolejna fotozagadka za miesiąc. Serdecznie zapraszam.
_________________________________________________________________

James Joyce pisał książki, których nikt nie czytał. Nie dostał Nagrody Nobla tak jak Yeats, Shaw, Beckett i Heaney. Zmarł pijany, ślepy i bez grosza. Jednak to właśnie on jest tym irlandzkim pisarzem, który wywarł największy wpływ na literaturę, malarstwo, muzykę i telewizję XX wieku.




Niektóre swoje rękopisy palił sam, zanim ktokolwiek je przeczytał. Po śmierci pisarza jego książki palono publicznie (USA), wciągano na listę utworów zakazanych (UK) i cenzurowano (Irlandia). Nakręcony na podstawie "Ulissesa" film był zakazany w Irlandii aż do 2000 roku z powodu nieobyczajnych scen. Inna książka Joyce'a "Finnegans Wake" uznana została za "najlepszą książkę, której nikt nie przeczytał". Poległ na niej nawet sam Maciej Słomczyński - zrezygnował z jej tłumaczenia na język polski.



Dublińczycy zilustrowani w jego powieści ochrzcili pomnik Joyce'a "the prick with the stick" czyli "dupek z laseczką". Joyce stoi na swoim własnym pomniku dumnie i wyniośle. Swoją postawą pokazuje, że ma własne zdanie na każdy temat i się z nim zgadza. Co więcej - ma gdzieś to, co powiedzą inni.  


Miał opinię aroganta, egocentryka, impertynenta, heretyka, zboczeńca i nihilisty. Wyemigrował z Irlandii w wieku 22 lat, ale w późniejszych książkach tak dokładnie zilustrował Dublin, jakby tu wciąż mieszkał. Podobno na podstawie książek dałoby się odbudować Dublin po wojnie, gdyby tu spadły jakieś bomby.



Więcej o śladach Joyce'a w Dublinie:
Ślady na trotuarze
W wieży Jamesa Joyce'a

poniedziałek, 1 kwietnia 2013

W Bundoran

Bundoran to niewielka nadmorska miejscowość w hrabstwie Donegal. Odkąd obejrzałem świetny irlandzki film pt. "Chłopak rzeźnika", miasteczko kojarzyło mi się ze scenami z tego filmu. Któregoś razu przejeżdżając przez Bundoran postanowiłem się mu przyjrzeć bliżej i znaleźć miejsca, które widziałem w filmie. Nie wiedziałem jeszcze, że film kręcono w Bray, w Warrenpoint i w Clones ale na pewno nie w Bundoran.



Najbardziej utkwił mi w pamięci rynek, taki trójkątny, pośrodku którego stała stara zadaszona studnia. Francie wraz ze swoim przyjacielem Joe lubili skuwać z niej lód. Najpierw przejechałem się główną ulica przez Bundoran, potem nią wróciłem nie znajdując żadnego rynku ani nawet strzałki „centrum miasta”.



Zaparkowałem samochód ciesząc się, że w takiej dziurze jak Bundoran nie trzeba martwic się o bilety parkingowe i ruszyłem na poszukiwania rynku ze studnią. Mijałem kolejne sklepy dla surferów i kasyna, zamknięte puby i otwarte hotele. Letniskowa miejscowość wyglądała pod koniec marca raczej na wyludnioną. 
Po spenetrowaniu kilku bocznych uliczek wszedłem do hotelu Hollyrood i zapytałem wprost, gdzie jest rynek. Wytłumaczyłem pani na recepcji że widziałem to miasteczko na filmie. 



Recepcjonistka zwierzyła mi się, że o filmie nie ma zielonego pojęcia. Poza tym jest pewna, że w Bundoran nie ma żadnego rynku, tylko jedna główna ulica. Ale może w bibliotece będą coś więcej wiedzieć. Podziękowałem jej, tym bardziej, że za podłączenie do internetu musiałbym tam wykupić za 3 euro kupon na 20 minut. Zdzierstwo.



Ruszyłem w górę głównej ulicy szukając biblioteki. Mój wszystkofon w tym czasie szukał bezpłatnego wi-fi. Jedynym miejscem z dostępem do internetu był pub Donegal Bay. Wszedłem tam, zamówiłem Guinnessa i rozwaliłem się z laptopem na największej kanapie (bo akurat pod nią był jedyny kontakt).



Sprawdziłem na mapach, że rzeczywiście w Bundoran nie ma rynku. Sprawdziłem na Filmwebie, gdzie kręcono film. Zrezygnowany zamówiłem drugie piwo, ściągnąłem "Chłopaka rzeźnika" i zacząłem go oglądać po raz drugi.



Pub Donegal Bay jest dość mały, a ja zajmowałem największą kanapę. Stopniowo zaczął się zapełniać i siłą rzeczy dosiadło się do mnie kilka osób. Dyskretnie wyłączyłem polskie napisy, żeby nie robić dodatkowej wiochy w takim wiejskim miejscu. W samą porę, bo ktoś zapytał co ja tam oglądam i jak w ogóle się mam i skąd jestem.



Odpowiedziałem, że mam się dobrze i że oglądam film, który podobno był tu kręcony. Nawet nie byłem zdziwiony, że moi nowi znajomi też o tym filmie nie słyszeli. Spytałem, czy znają chociaż piosenkę z filmu - „Beautiful Bundoran" Ha, oczywiście znali wszyscy. Ktoś zanucił, po chwili śpiewał cały pub. Ktoś postawił mi kolejne piwo... Wyglądało na to, że mój pobyt w Bundoran nieco się wydłuży...



Kilka kolejek później wyciągnąłem z bagażnika swoje kije do nordic walking i ruszyłem na kilkukilometrowy marsz po długiej plaży. W oddali majaczyły pokryte śniegiem góry Donegalu. Ocean szumiał łagodnie czekając cierpliwie na surferów. 


Znalazłem głaz, w którego szczeliny powtykano monety. Wetknąłem też swoją, bo mimo, że Bundoran mnie filmowo rozczarował to jednak kiedyś tu wrócę. 

O CZYM JEST TEN BLOG

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...