Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zagadki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zagadki. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 31 grudnia 2013

Most za półtora pensa - Ha'penny Bridge

Rozwiązanie fotozagadki


Na zdjęciu konkursowym widoczny jest żebrak siedzący na moście Ha'penny w centrum Dublina. Żebrak siedzi na kartonie po chipsach z pobliskiego Supervalu.   

Tematem zagadki był oczywiście most, a nie żebrak ani karton. Kartony po czipsach są zatknięte za sztachety mostu, żeby schły na wietrze, więc bez problemu każdy może sobie jeden pożyczyć, żeby trochę pożebrać i zarobić na pintę albo i dwie. W roli żebraka wystąpiłem osobiście (aparat był na statywie z migawką 1/20). Był to mój pierwszy raz w tej roli, więc z emocji zapomniałem podstawowej sprawy czyli kubka po kawie do zbierania drobnych - tak więc nic nie zarobiłem. Nie pomogła mi w tym nawet czapka WOŚP. Takie tam żebranie :) Ale jak będzie naprawdę źle, to miejsówkę mam już obcykaną, a kubek też się jakiś znajdzie w pierwszym lepszym śmietniku. 


Najszybsza z odpowiedzią była - SANDRA i do niej wędruje nagroda. Film z losowania nagrody specjalnej umieściłem na samym dole. Kto wygrał niespodziankę? 
SANDRA, napisz do mnie maila, żebym mógł wysłać nagrodę.

Jeszcze raz dziękuję wszystkim za udział w moich konkursach w 2013 roku. 
Poprzednie moje dublińskie zagadki znajdziecie pod tym linkiem
_________________________________________________________________

Most Ha'penny (half penny - pół grosika) to jedyny historyczny most dla pieszych łączący obie strony Dublina, który przetrwał do dziś. Wcześniejsze mosty były tymczasowe, a w 1815 roku nie było tu w ogóle żadnego mostu pieszego. Trudno to sobie teraz wyobrazić - dziś w Dublinie jest 16 różnych mostów na odcinku 4 km. W budowie jest siedemnasty, który połączy oba tramwaje.



W 1815 roku dwie strony miasta łączyły w kilku miejscach przestarzałe i zawodne barki. Było w sumie siedem przepraw. Ich właściciel - William Walsh - dostał ultimatum od dublińskiego Ratusza, że albo ma je wszystkie wymienić na nowsze, albo zbudować solidny most. Walsh zbudował więc zgrabny żeliwny most z latarniami i za przejście przez rzekę Liffey zaczął pobierać opłatę - pół pensa. Ustawił też po obu stronach mostu specjalne bezobsługowe bramki, zlikwidował wszystkie barki i zwolnił większość pracowników. Dziś przez jego most przechodzi prawie 30 tysięcy osób dziennie.



Cena za przejście stopniowo rosła aż do półtora pensa i most zaczęto nazywać Penny Ha'penny Bridge (most za pensa i pół). W międzyczasie powstały kolejne mosty i ostatecznie opłatę zniesiono całkowicie w 1919 roku. W użyciu pozostała oryginalna nazwa - most za pół pensa czyli Ha'penny Bridge. Jak będziecie tamtędy przechodzić to będzie okazja, żeby wrzucić grosika jakiemuś żebrakowi. A niech ma na kufelek.








A na koniec film z losowania nagrody niespodzianki :) 
Życzę szczęśliwego Nowego Roku wszystkim moim Czytelnikom!



sobota, 28 grudnia 2013

Fotozagadka na grudzień

To już dwunasta i ostatnia zagadka na pendragonowym blogu. Dziękuję wszystkim uczestnikom, którzy udowodnili, że można świetnie znać Dublin nawet tu nie mieszkając. W szczególności chcę pogratulować wiedzy i spostrzegawczości Rose, Rybce, Witowi, Miniowi i Celtowi Petrusowi. Cieszę się, że niektórych z Was mogłem poznać również w realu. Wierzę, że Rose i Celta poznam już wkrótce tu w Dublinie.
________________________________________________________

Zasady konkursu są TUTAJ. Liczą się wyłącznie odpowiedzi umieszczane w komentarzach pod tym postem. Na razie komentarze są wyłączone. Czas do namysłu jest do poniedziałku 30 grudnia do godziny 20.00 czasu DUBLIŃSKIEGO.

Pytanie konkursowe brzmi:


CO jest na poniższym zdjęciu?




Nagrody od PENDRAGON TOURS dla zwycięzcy:

- stuletni kalendarz celtycki
- wycieczka na wschód słońca do Loughcrew w dniu wiosennej równonocy
- przewodnik po Dublinie z serii "Marco Polo"
- przewodnik po Irlandii z serii "Flying visits"
- DVD "In Brughes" z Farrellem i Gleesonem
- kilka widokówek z Irlandii

Wśród wszystkich, którzy udzielą poprawnej odpowiedzi rozlosuję nagrodę niespodziankę. 


czwartek, 14 listopada 2013

Fotozagadka na listopad (przedostatnia)

Zasady konkursu są TUTAJ. Liczą się wyłącznie odpowiedzi umieszczane w komentarzach pod tym postem. Na razie komentarze są wyłączone, czas do namysłu jest do soboty do godziny 10.00 czasu POLSKIEGO.

Pytanie konkursowe brzmi: 

Co jest na poniższym zdjęciu?





Moja sylwetka w krzywym odbiciu to wskazówka, że jesteśmy w Dublinie. Jak zwykle zresztą w moich zagadkach - jest to mega ścisłe centrum Dublina.

Rozwiązanie konkursu w sobotę wieczorem.

Nagrody od PENDRAGON TOURS dla zwycięzcy:

- Karty do do gry na jesienne wieczory - unikatowe wydanie podpisane przez Swifta, Guliwera i Pinokia
- Kalendarz na ścianę "Piękna Irlandia" Johna Hinde 
- DVD "Man About Dog" - irlandzki film o psach i Irlandczykach, znaczy się o bezrobotnych Irlandczykach i ich wyścigowych psach :)
- książka - wywiad rzeka z BONO, liderem U2
- "wieczny" kalendarz celtycki 
- godzinny masaż rozgrzewający lub relaksujący w wykonaniu profesjonalnego masażysty (tylko Dublin i okolice


piątek, 20 września 2013

Fotozagadka na wrzesień

Zasady konkursu są TUTAJ. Liczą się wyłącznie odpowiedzi umieszczane w komentarzach pod tym postem. Na razie komentarze są wyłączone, czas do namysłu jest do soboty do godz. 18.00 czasu dublińskiego.  
Pytanie konkursowe brzmi: 

Co jest na poniższym zdjęciu?






Rozwiązanie konkursu w niedzielę wieczorem.
Oto garść nagród dla zwycięzcy:

- książeczka z najbardziej znanymi irlandzkimi legendami
- DVD z filmem "Mickybo & me" (z polskimi napisami)
- płyta CD z muzyką zespołu Glashin
- kalendarz kieszonkowy na 2014 z fotografiami Dublina
- kilka drobiazgów (naklejki, zakładka do książki etc.)


poniedziałek, 12 sierpnia 2013

Fotozagadka na sierpień

Zasady konkursu są TUTAJ. Liczą się wyłącznie odpowiedzi umieszczane w komentarzach pod tym postem. Na razie komentarze są wyłączone, czas do namysłu jest do środy do godz. 20.00 czasu dublińskiego. Tym razem robię wyjątek i fotozagadka nie dotyczy Dublina tylko zachodniej Irlandii. 
Pytanie konkursowe brzmi: 

Co dziwnego jest na tym zdjęciu?





Zwycięzcą zostanie osoba, która prawidłowo poda trzy rzeczy, które na tym zdjęciu są dziwne, żeby nie powiedzieć niemożliwe :) W zachodniej Irlandii nie takie rzeczy się zdarzają :)

Oto garść nagród:

- kalendarz na 2014 "Dzika Irlandia"
- film InterMission na DVD 
- CD z muzyką Sharon Shannon "Out the gap"
- wisiorek do telefonu z symbolem claddagh
- kartka z Moherów "klify 100 lat temu i dziś"



niedziela, 14 lipca 2013

Irlandzka herbata

Rozwiązanie fotozagadki


Na zdjęciu konkursowym widoczny jest fragment mozaiki przed wejściem do kawiarni Bewley's na deptaku Grafton Street. Co roku odwiedza to miejsce milion osób. 

BEWLEY'S to uznana irlandzka marka, specjalizuje się w sprzedaży herbaty i kawy pod własną nazwą. Pierwszą herbaciarnię Bewley's w Dublinie otworzono wtedy, kiedy picie herbaty w Irlandii nie należało jeszcze do codziennych czynności.   

Zagadkę odgadła ROSE i do niej powędruje pakiecik z nagrodami. Kolejna fotozagadka za miesiąc. Serdecznie zapraszam.
_________________________________________________________________

Samuel Bewley w 1835 roku wygrał bitwę z angielską herbatą. Przełamał monopol East India Company, która dostarczała liście herbaty z odległych brytyjskich kolonii w Indiach wprost do filiżanek fajfokloków i zamożnych irlandzkich protestantów. 



Bewleyowie byli francuskimi kwakrami, którzy osiedlili się w Irlandii w XVIII wieku. Samuel Bewley podjął spore ryzyko zakupując ponad 2000 skrzyń z herbatą prosto z Chin. Znajomi pukali się w czoło: "kto ci to kupi?". Jednak znaleźli się tacy, co kupili. Interes zaczął się kręcić, a Irlandczycy nabrali ochoty na picie nie-angielskiej herbaty. Pierwszą herbaciarnię otwarto w 1894 r. na South Great Georges Street w Dublinie.



Po odzyskaniu niepodległości otwarta została herbaciarnia Bewley's na Grafton Street, dziś chyba najbardziej rozpoznawalna. Już wtedy Irlandczycy nie wyobrażali sobie dnia bez aromatycznej herbaty.



Wraz z upływem czasu do herbaty zaczęto dolewać mleka, a herbaciarnia Bewley's zamieniła się w herbaciarnio-kawiarnię. Doszły do tego ciasteczka i rogaliki, a potem Grafton Street została zamknięta dla pojazdów i stała się popularnym deptakiem pełnym ulicznych grajków.



Bewley's Oriental Cafe przy głównym deptaku Dublina jest przygotowana na przyjęcie setek miłośników kawy i herbaty dziennie. Każdego roku to miejsce odwiedza milion osób. 
  

 

Jeśli zobaczycie na dole wszystkie stoliki zajęte, to zostaniecie skierowani na któryś z wyższych poziomów, a jest ich tam naprawdę sporo. Obsługa jest tu na każdym kroku.



Ja do Bewley's wpadam na kawę. 

czwartek, 13 czerwca 2013

Fotozagadka na czerwiec

Zasady konkursu związanego z Dublinem są TUTAJ. Liczą się wyłącznie odpowiedzi umieszczane w komentarzach pod tym postem. 
Na razie komentarze są wyłączone, czas do namysłu jest do soboty do godz. 20.00 czasu dublińskiego.

Co jest na poniższym zdjęciu?




Nagrodą dla zwycięzcy jest jednodniowa wycieczka dla dwóch osób z Dublina do Irlandii Północnej z Pendragon Tours czyli ze mną. 

Opcje wycieczki: nadmorska trasa widokowa z zamku Carrickfergus do wiszącego mostu Carrick-A-Rede, Grobla Gigantów - Giant's Causeway, zamek Dunluce na klifie, zamek w Belfaście, centrum Titanic Experience, destylarnia Bushmills, fotoaleja Dark Hedges, zwiedzanie podzielonego Belfastu, szukanie geoskrytek, etc.) 

wtorek, 16 kwietnia 2013

Fotozagadka na kwiecień

Zasady konkursu związanego z Dublinem są TUTAJ. Liczą się wyłącznie odpowiedzi umieszczane w komentarzach pod tym postem. 
Na razie komentarze są wyłączone, czas do namysłu jest do czwartku do godz. 21.00 czasu dublińskiego.

Co jest na poniższym zdjęciu?







Drobiazgi dla zwycięzcy:

1. CD zespołu The Corrs "Bez prądu"
2. CD "The Ballads and the Craic" - piosenki prosto z irlandzkiego pubu
3. CD zespołu ASLAN
4. Wisiorek z harfą do telefonu
5. Książeczka z irlandzkimi przysłowiami
6. Celtycki wieczny kalendarz

wtorek, 19 lutego 2013

Zagadka poczty - An Post

Po jakimś czasie spędzonym w Irlandii człowiek się przyzwyczaja do tego, że list wrzucony do dowolnej skrzynki pocztowej trafia do adresata już na drugi dzień rano. W Polsce tak się raczej nie zdarza, chociaż skrzynki opróżniane są kilka razy dziennie. W Irlandii każdy list traktowany jest priorytetowo bez dodatkowej opłaty.



W Irlandii codziennie wysyła się 3 miliony listów i przesyłek. Wszystkie one po zamknięciu urzędów pocztowych są przewożone do czterech wielkich centrów dystrybucyjnych - w Dublinie, Cork, Portlaois i Mullingarze. W każdym z nich pracuje po 200 osób ale i tak większość pracy wykonują maszyny z systemem OCR (Optical Character Recognition) sortującym listy według adresów.



Niewyraźnie napisane adresy są skanowane i trafiają na ekran, gdzie zostają odczytane przez pracowników poczty. Rozpoznają oni 1500 adresów na godzinę. Na kopertach nadrukowany zostaje kod kreskowy ułatwiający dalsze sortowanie. O godzinie 3.30 rano wszystkie listy i paczki są załadowywane na ciężarówki i rozwożone do mniejszych ośrodków, skąd o 7 rano trafiają do toreb listonoszy, a potem do naszych skrzynek. Wszystko to w ciągu niecałych 12 godzin.



Niektóre stare skrzynki wbudowane w kamienne mury są naprawdę tak stare jak wyglądają. Można je głównie zobaczyć na wsiach lub małych miasteczkach. Mimo, że wyglądają staroświecko to wciąż w pełni działają i są opróżniane codziennie.



Na tych skrzynkach widnieją zagadkowe litery i rzymskie cyfry. W ten sposób oznaczony jest wiek skrzynki. Litera R oznacza króla lub królową Wielkiej Brytanii (z łaciny Rex i Regina) a numer - to kolejny numer króla / królowej. 


VR           Victoria Regina - Królowa Wiktoria, panowała do 1901 roku
ER VII     Edward VII Rex - Król Edward VII, panował w latach 1901-1910
GR V        George V Rex - Król Jerzy V, panował w latach 1910-1936
ER VIII   Edward VIII Rex - jego królowanie trwało tylko kilka miesięcy, skrzynkowy rarytas
GR VI      George VI Rex - Król Jerzy VI, panował w latach 1936-1952
ER II       Elizabeth II Regina - Królowa Elżbieta II - panuje od 61 lat





Irlandia odzyskała niepodległość i nie ma już królowej więc te wszystkie stare skrzynki wrośnięte w jeszcze starsze kamienne murki są imperialistycznymi zabytkami. W Irlandii Północnej królowa nadal obowiązuje, więc skrzynki są czerwone i wciąż sygnowane inicjałami Elżbiety II.





poniedziałek, 14 stycznia 2013

Zagadka quizu

Słowo QUIZ jest irlandzkim wynalazkiem. Bez tego nie byłoby żadnych Familiad, Koła Fortuny i etcetera. Ocierałem się tu o różne puby i quizy, w których do wygrania były czarne kufle albo inne atrakcyjne atrakcje. Za granicą w puli nagród były nawet bilety do Irlandii, ale ja akurat nie byłem za granicą. 
  

Słowo QUIZ narodziło się w ciekawych okolicznościach. W jednym z dublińskich pubów tuż nad rzeką Liffey siedziało kilku znajomych. Okazją do spotkania nad kuflem Guinnessa był rychły ślub najstarszego z nich. Jedna kobieta a tyyyyle niewiadomych. Było to w roku 1791. Styczeń, dokładnie pierwsza połowa, czternastego. Pub nazywał się The Brazen Head i był najstarszym pubem w Dublinie. Wszyscy mieli już nieźle w czubie. Powstał pomysł wprowadzenia nowego słowa do języka irlandzkiego angielskiego (Irlandia była wtedy pod zaborami od ponad 600 lat i mało ludzi już znało ojczysty język) Nota bene, było to chwilę przez ostatnim rozbiorem Polski. Panowie ustalili zasady konkursu - trzeba wprowadzić nowe słowo na dublińskie języki w ciągu 24 godzin.
 

Konkurs wygrał facet, który rozdał kilkunastu dzieciakom kredę i kazał im napisać na każdym napotkanym murze Dublina nieistniejące słowo QUIZ. Po południu każdy Dublińczyk widzący cztery litery w tak wielu miejscach naraz musiał o tym z kimś porozmawiać, więc słowo QUIZ stało się ciałem i zamieszkało między nami.
 

sobota, 27 października 2012

Rabarbar olbrzymi

Ta roślina jakoś nie pasuje mi do Irlandii. Widzę ten rabarbar co roku niedaleko domu Daniela O'Connella w Derrynane (Kerry). Może ktoś rozpoznaje to za ziele.



Roślina wygląda mi na tropikalną, pod tymi olbrzymimi liśćmi panuje taki wilgotny klimat. Raz widziałem tam nawet wielkiego pająka, którego sam się wystraszyłem.


edit: już wiem jak ta roślina się nazywa, to Gunera olbrzymia, więcej informacji dla działkowców jest tu: Rabarbar olbrzymi

niedziela, 20 listopada 2011

Krótka historia kontaktów polsko-irlandzkich

czyli pochwała wyspiarskiej wtyczki

Krótka historia kontaktów polsko-irlandzkich zaczęła się w momencie, kiedy do Irlandii przyjechał Pierwszy Polak ze swoją nieodłączną maszynką do ścinania włosów na 3 mm. Stanął przed kontaktem w ścianie i zaczął zastanawiać się jak do cholery ma tę maszynkę podłączyć. 
  
Ponieważ Polak potrafi, to rozwiązanie przyszło bardzo szybko. Przy użyciu zwykłego śrubokręta Pierwszy Polak zapoznał się ze strukturą nieznanego dotąd irlandzkiego gniazdka w ścianie, zapalił papierosa i uśmiechnął się chytrze do siebie. Wyciągnął zapałkę, wetknął ją do gniazdka i sprawnie ostrzygł głowę, po czym poszedł do roboty. 
  rekonstrukcja wydarzeń przy pomocy klucza :) 
Pierwszy Polak był jak zawsze bardzo sprytny i utorował drogę kolejnym. Dzięki niemu możemy teraz ładować swoje polskie telefony komórkowe bez konieczności kupowania drogich przejściówek (równowartość 4 piw w Lidlu). Wystarczy coś cienkiego - śrubokręt, klucz, zausznik od okularów, wkład od długopisu (wersja dla uczonych). Można też wyjąć te zaślepki na stałe i problem z głowy. 
 zaślepki - czyli czym różnią się te dwa rozgałęziacze

Na tym kończy się krótka historia naszych elektrycznych kontaktów. Te gniazdka i kontakty, które przysporzyły wielu zmartwień przybyszom z Europy mają jednak same zalety.

Wtyczki wyspiarskie są płaskie i szerokie, dobrze przylegają do gniazdka i są bardziej odporne na przypadkowe rozłączenie. Kabel wychodzi z wtyczki zawsze w dół, więc nie można jej tak łatwo wyrwać z kontaktu. Żeby odłączyć urządzenie należy chwycić za wtyczkę - dzięki temu kabel jest mniej narażony na przetarcia i uszkodzenia. W środku wtyczki jest najczęściej bezpiecznik a w gniazdku jest bardzo często dodatkowy włącznik. 

Nie ma tu dwóch rodzajów wtyczek jak w pozostałej części Europy - tu wszystkie wtyczki są bezpieczne. Ułożenie bolców jest zawsze stałe - faza, zero i uziemienie. Prostokątny przekrój zwiększa powierzchnię bolców i odporność na przegrzanie. Bolec uziemiający jest dłuższy od pozostałych, otwiera klapki zabezpieczające i dopiero potem łączone jest zasilanie. Dzięki klapkom zabezpieczającym dziecko nigdy nie włoży paluszków do irlandzkiego gniazdka.
  
Bolce są w połowie izolowane, więc trudno jest ulec porażeniu prądem przy częściowo wciśniętej wtyczce. Bezpiecznie i logicznie.

środa, 12 października 2011

Pismo celtyckich druidów - ogham

Jednymi z moich ulubionych irlandzkich kamieni są stojące pionowo głazy naznaczone śladami najstarszego irlandzkiego pisma - pisma OGHAM. Literami są poziome i skośne kreski wyrzeźbione na pionowych krawędziach kamienia. Czyta się od dołu do góry, im dłuższy napis - tym wyższy kamień. 

  
Pismo ogham (wym. ougam) było używane przez celtyckich druidów około 2 tysięcy lat temu do zapisywania słów języka staro-irlandzkiego. Druidzi w czasach Chrystusa byli najlepiej wykształconymi ludźmi na wyspie, sprawowali funkcje kapłanów, nauczycieli, wysokich urzędników, magów a nade wszystko doradców arcykrólów, którzy w tamtych czasach władali całą Irlandią ze wzgórza Tara. Druidzi opracowali własny system zapisu mowy; pismo ogham było jedyną formą zapisu przez dobrych kilka stuleci. Nawet w czasach św. Patryka posługiwano się systemem ogham, bo alfabet łaciński przynieśli dopiero mnisi. 
  
V wiek, czyli okres działalności św. Patryka, to wciąż czas, kiedy każdą wiedzę przekazywano sobie wyłącznie ustnie. W Irlandii widocznie nie było wtedy potrzeby zapisywania historii tak jak w Indiach, Egipcie, Bliskim Wschodzie czy w Chinach. Może się to wydawać dziwne, ale szczegóły misjonarskiej działalności św. Patryka znamy w większości z ustnych przekazów. Dlatego też powstało tyle legend związanych z patronem Irlandii.  
  
Starożytne pismo ogham zachowało się jedynie w kamieniu. Druidzi używali również drewnianych tabliczek, jednak one nie mogły dotrwać do naszych czasów. Dziś w Irlandii, Szkocji i Walii znaleźć można około 400 podłużnych kamieni znaczonych kreskami ogham. Napisy przeważnie mówią kogo pochowano w danym miejscu albo kto był właścicielem okolicznych ziem.
  
Kamienie ogham często stoją tam, gdzie je kiedyś postawiono - obecnie na pastwiskach, polach, wzgórzach. Czasem znaleźć je można w pobliżu ruin lub cmentarzy. Niektóre zostały znalezione gdzie indziej i przeniesione w bezpieczniejsze miejsce. Pismo ogham nie było trudne do rozszyfrowania ponieważ po pojawieniu się łaciny obie formy zapisu istniały równocześnie. 
  
Niektóre kamienie ogham są dziś "chrześcijańskie" bo kreski druidów zostały skute i zastąpione krzyżami. Zresztą być może druidzi również przywłaszczyli sobie menhiry, które mogły być ustawione kolejne 2 tysiące lat wcześniej. 
   
Ogham zwany jest też alfabetem druidów lub celtyckim pismem drzew, ponieważ każda litera nosi nazwę drzewa lub krzewu. Warto zwrócić uwagę, że każdą literę tworzy maksymalnie pięć kresek - tyle ile jest palców u jednej ręki. Czyżby to był zapis staro-irlandzkiego języka migowego...
  
W różnych miejscach można natknąć się na lokalnych artystów, którzy na poczekaniu wyrzeźbią nam znakami ogham mały wisiorek z wybranym imieniem. To uproszczona forma zapisu, w sam raz na niedrogą i oryginalną pamiątkę z Irlandii.

środa, 5 października 2011

Zagadka średniowiecznej syrenki

Ruiny średniowiecznych budowli kryją w sobie wiele tajemnic. Za jedną z nich uważam wizerunki syren wyrzeźbione na ścianach męskich klasztorów i katolickich katedr w Irlandii. Syreny - pochodzące z mitycznego świata pół-kobiety, pół-ryby - swoim błyszczącym, wygłaskanym przez setki lat i tysiące dłoni kamiennym biustem przestrzegają przed pokusami rzeczywistego świata.  
  syrena w katedrze Św. Brendana, Clonfert 
Półnaga syrenka stała się symbolem pokus czyhających na irlandzkich wieśniaków i rybaków. Jej dodatkowe atrybuty - zwierciadło i grzebień przypominały z kolei żonom wieśniaków i rybaków aby nie popadły w próżność. Dlaczego akurat syrena? Czyżby mitologiczne syreny uwodzące swoim śpiewem marynarzy rzeczywiście odwiedzały Irlandię otoczoną samymi morzami?  
  syrena w opactwie Kilcooly
Jedna z legend mówi, że czasem syrena porzucała swój ogon i przybierała kobiecą postać by zamieszkać z mężczyzną. Na tej legendzie opiera się irlandzki film ONDINE, gdzie Alicja Bachleda-Curuś udając syrenę chroni się pod mężnym ramieniem rybaka Colina Farrella przed ścigającym ją kochankiem. Czyżby zagrożenie ze strony syren było w Irlandii tak realne, że średniowieczny kościół musiał przed nimi przestrzegać umieszczając ich wizerunki tuż obok ołtarza lub głównego wejścia do kościoła? 
  syrena w klasztorze Św. Marii, Clontuskert
Niektóre rzeźby irlandzkich syren zachowały się w dość dobrym stanie ponieważ są chronione dachem. Jednak większość ruin w Irlandii jest pozbawiona dachu, tam wiatr i deszcz powoli zmywa wszystkie średniowieczne rzeźby. Po kilkuset latach wszystkie efekty pracy rzeźbiarzy z XV wieku znikają. 

Dowiedziałem się, że jest syrenka, która w ten właśnie sposób znika, więc postanowiłem ją odnaleźć i ocalić od zapomnienia. W tym celu pojechałem na zamek Kilkea, który jest zamknięty dla pospólstwa, prywatny i strzeżony przez kamery CCTV. Objechałem dwa razy cały teren zamku w poszukiwaniu jakiejś otwartej bramy, po czym wybrałem ustronne miejsce, przelazłem przez kamienny mur i przedarłem się w pobliże surowego zamczyska. 
  
Pierwszą osobą, na którą się natknąłem był pan siedzący okrakiem na kosiarce. Na mój widok wyłączył silnik. Wymieniliśmy uprzejmości pogodowe po czym przedstawiłem mu się jako poszukiwacz średniowiecznych syrenek. On przedstawił się jako właściciel zamku Kilkea. Przeprosiłem za nielegalne wtargnięcie na teren jego posesji ale on najwyraźniej uznał mnie za niegroźnego intruza, bo machnął na to ręką i wskazał na krzaki, w które miałem się zagłębić aby znaleźć swoją syrenkę. Na odchodne zawołał, że gdyby mnie złapali ochroniarze, to mam się powołać na niego. Odgarnąłem chaszcze i wszedłem na teren bardzo starego cmentarza.  
  
Pośród wysokich traw i oplatających wszystko bluszczy miałem odnaleźć kamienną syrenkę. Z ruin dawnego kościoła zostały resztki dwóch ścian, obszukałem je dokładnie ale oprócz kamiennego psa z ludzką głową nie znalazłem niczego godnego uwagi. Te ruiny były całkowicie zdominowane przez roślinność.  
  Kamień z rzeźbą syreny w ruinach kościoła na terenie zamku Kilkea
Kamień z syrenką minąłem już wcześniej i nawet zrobiłem mu zdjęcie, ale dopiero później pod innym kątem zobaczyłem nagie włosy i długi biust. Odgarnąłem liście i zobaczyłem całą resztę irlandzkiej syrenki czyli zwierciadło i grzebień. 
  syrena w ruinach kościoła na terenie zamku Kilkea
Szkoda, że nie można zabrać takiej syrenki ze sobą. Kolejne dzieło anonimowego średniowiecznego rzeźbiarza zniknie za jakiś czas. Kolejna irlandzka syrenka odpłynie w siną dal.    

Zobacz również: Sheela-na-Gig - naga wiedźma na kościelnym murze.

O CZYM JEST TEN BLOG

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...