Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podróże. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podróże. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 12 czerwca 2014

Gigant z Connemary

Connemara może się podobać zarówno w słońcu, w deszczu, mgłach i chmurach. Z ostatniego wyjazdu, który okazał się całkiem słoneczny przywiozłem między innymi trochę landszaftów znanych z widokówek...







Trafiły się też momenty, przy których hamulec, lusterko czy nic nie jedzie z tyłu i szybka fota bo zaraz obrazek zniknie.







Na zakręcie miejscowy chowder w Clifden, przypływ oceanu i zwyczajowa trasa każdej dobrej wycieczki przez Sky Road.





Niebo do Sky Road przygotowane bardzo dobrze.





Przy okazji znajduję nowe odkrycie - przy małym parkingu stoi wielki kamienny facet z brodą, który trzyma się za tyłek. Na tabliczce info: 


Conn a mara = syn morza
rzeźba z 1999 roku
wykonana przez sklep z pamiątkami po drugiej stronie ulicy
bez żadnego wyraźnego powodu




A za gigantem z Connemary wisi dość zardzewiała tabliczka:
W ROKU 1897 W TYM MIEJSCU ZUPEŁNIE NIC SIĘ NIE WYDARZYŁO
Uwielbiam takie poczucie humoru :)

środa, 11 czerwca 2014

Zachód słońca przy Croagh Patrick

Radio podało, że dla zachodniego Mayo ogłoszono pomarańczowy alert czyli sztormy, wichry i gradobicia. Jak dojeżdżałem do Westport to faktycznie widziałem chmurę odciętą od nieba w taki sposób, że za chwilę mogło być groźnie. Jednakowoż sprawy z zachodem słońca potoczyły się zgoła inaczej.







sobota, 26 kwietnia 2014

Na krawędzi świata

Tekst i muzyka - Pendragon
Zdjęcia - Pendragon
Tłumaczenie - miticatreaster



Czasami czuję się jak gałązka płynąca w dół strumienia
Nie wiem, dokąd zmierza, nie wiem, co to znaczy
Ten strumień zawsze kończy w morzu
To dziwne, ponieważ właśnie tam chcę być
I wiem, że znajdę ludzi mojego pokroju
Aby dzielić te słowa i rymy



Czasem czuję się jak ryba w morzu
I uświadamiam sobie, że wraz ze mną są tu już wszyscy



I gdy tak stoję na skraju świata
I patrzę w twoje oczy
Uświadamiam sobie, że wciąż tam jesteś
Myślałem, że odeszłaś, tak, jak odchodzi powiew wiatru
I wtedy pamiętam, w Zabrzu
W Chile i w Polsce, naszej ojczyźnie
"Dzień dobry, jak się mamy"
Bałem się, że już cię więcej nie zobaczę
Nie mogłem tylko zrozumieć, w jaki sposób
Z małego żołędzia wyrósł wielki dąb
Teraz to już wiem



Więc stoję na skraju świata
Patrzę w twoje oczy i uświadamiam sobie,
Że to nigdy nie miało się skończyć
Teraz mogę nas nazywać tylko przyjaciółmi



Czasami czuję się jak gałązka w strumieniu
Nie wiem, dokąd zmierza, nie wiem, co to znaczy
Wiem, że odnajdę spokój
I na pewno wrócę pewnego dnia
I podróżując do najdalszych zakątków świata
Będę myślał o tobie



Czasami czuję się jak gałązka w strumieniu
Zmierzająca w stronę morza
Wtedy właśnie wiem, że nigdy nie będę samotny

Wtedy właśnie wiem, że jestem w domu.



Utwór "The Edge of the World" w koncertowym wykonaniu zespołu Pendragon TUTAJ.






wtorek, 22 kwietnia 2014

Irlandia z Brulionmanem

Brulionman to niezwykły globtroter, postać znana w Irlandii, w Kielcach i w eterze. Miałem ogromną przyjemność spędzić z nim kilka godzin w dziczy Gór Wicklow. Poznaliśmy się na jakiejś stacji benzynowej koło Shankill. Przemierzyliśmy razem prawie 20 km przez lasy, bagna i Góry Wicklow - szlakiem i poza szlakiem rozmawiając jakbyśmy się znali od dawna. 






Zanim weszliśmy w góry minęliśmy stary krzyż celtycki, komin starej cegielni z kręconymi schodami i tajemne tunele w starej kopalni. Pogoda sprzyjała, widzieliśmy nadmorskie wioski w słońcu i góry w deszczu. Znaleźliśmy kilka geoskrytek i ruszyliśmy dalej. 



Na męskich rozmowach minęła nam droga na The Scalp. Po drodze widzieliśmy sokoły z młodymi krążące nad głowami, odkrywaliśmy nowe zapachy i bawiliśmy się słowami. Zdobywaliśmy kolejne wzgórza i czerpaliśmy pełnymi garściami z pięknego dnia. 





Niektórzy mogą pomyśleć, że Bartosz jest podobny do Bono, ale on sam te pogłoski dementuje. Najwyżej jest podobny do młodego Bono, ale to i tak przez te okulary szczęścia. Zresztą jest trochę starszy od młodego Bono.



Jesteśmy po sesji foto komórką na fejsbuczka. Bartosz opowiada mi o dawnych czasach spędzonych w Radiu Fama. Jeśli ktoś jest ze świętokrzyskiego to go rozpozna. Radiowe hasło RADIO FAMA to właśnie głos Bartosza. Leci w kielecki eter od 15 lat. Nawet mu za to nie zapłacili.














Brulionmana i jego głosu można posłuchać w audycji Radia Kielce o Irlandii. Polecam posłuchać, podpisuję się pod każdym słowem Brulionmana.

AUDYCJA (półtorej godziny, naprawdę warto).

Rozmawialiśmy też trochę o kobietach... i ich przewrotnej naturze...




Bartosz ma swoją stronę w sieci. Jest wyraźnie tematyczna, traktuje "o fazach księżyca, ruchach tektonicznych płyt w Ameryce Łacińskiej, o inseminacji owiec, o pomniku w kształcie wielkiej pochwy przy głównym skrzyżowaniu w Rzeszowie, o zapadaniu w katatonię, o układach scalonych, o MySQLu, o propagacji w pasmie dwumetrowym, o powstaniu Nikaragui, o pętli histerezy", podoba mi się to szerokie spektrum zainteresowań...





Pora ruszać z drogę. Życie stygnie. Wkrótce relacje z naszych ekstremalnych wypraw po Irlandii. Tylko sobie kupię takie ciuchy jak Bartosz, bo przy nim wyglądam jak wieśniak z Dublina :)

poniedziałek, 17 lutego 2014

Kamienny krąg Drombeg

Kamiennych kręgów w Irlandii nie brakuje, a zwłaszcza w południowym hrabstwie Cork. Kamienie ustawione w krąg zaczęły pojawiać się w czasach przedchrześcijańskich w różnych rejonach świata. Z jakichś powodów ludzie budowali kręgi z pionowo ustawionych kamieni.



Kamienny krąg Drombeg zbudowano w taki sposób, aby zachodzące słońce w najkrótszym dniu w roku oświetliło jedyny poziomo ułożony kamień - ołtarz przeznaczony dla boskiego Słońca. Słońcu oddawano w ten sposób cześć - słońce oświetlało cały świat, ogrzewało ludzi, rozganiało mrok najdłuższej nocy. Dla tamtych ludzi Słońce było najważniejszym bogiem.



Drombeg Stone Circle jest też nazywany Ołtarzem Druida. To bardzo popularny irlandzki kamienny krąg. Droga do kręgu jest słabo oznaczona, wąska, a parking jest niewielki. Mimo wczesnej pory i marnej pogody jest tu już sporo ludzi.



Krąg Drombeg zbudowano z lokalnego piaskowca, z oryginalnych 17 kamieni pozostało do dziś 13. Kształty kamieni są różne, niektórzy dopatrują się w nich symboli męskich i żeńskich. Archeolodzy dokopali się tu szczątków zarówno mężczyzn, kobiet jak i dzieci z epoki brązu.



Krążę wokół kamiennego kręgu i natykam się na prostokątny basen wypełniony deszczówką. Najwyraźniej znajduje się tu celowo, wyjaśnienia szukam na tablicy informacyjnej. Okazuje się, że była to starożytna kuchnia (po irlandzku: fulacht fiadh) - do basenu z wodą wrzucano rozgrzane kamienie, które doprowadzały wodę do wrzenia umożliwiając ludziom przyrządzenie mięsnego posiłku.



Prace i doświadczenia wykonane przez archeologów w 1957 roku wykazały, że wrzucenie rozgrzanych w ogniu kamieni do basenu z 320 litrami wody w 
fulacht fiadh potrafiły ją zagotować w zaledwie 18 minut! Woda pozostawała gorąca przez 3 godziny, co pozwalało przygotować posiłek. 



Spoglądam wokół na wzgórza hrabstwa Cork i widzę pastwiska, łąki i pojedyncze domy. W promieniu wzroku żadnego miasta, ani nawet wioski. A 3000 lat temu Drombeg był tu centralnym miejscem, gdzie celebrowano odwieczny cykl boskiego Słońca, grzebano najważniejszych członków lokalnej społeczności i gotowano dla wszystkich posiłki. A teraz to tylko kilka kamieni...



Więcej o fulacht fiadh w książce Tomasza Borkowskiego, polskiego archeologa w Irlandii, którą kiedyś Wam polecałem: Irlandia Jones poszukiwany

Więcej o magicznych wschodach słońca w prehistorycznej Irlandii: Trzy tysiące lat przed Wigilią. 

czwartek, 26 września 2013

Dookoła Irlandii z lodówką

"Nie jestem człowiekiem, który często się o coś zakłada. Jednakże niniejsza książka wcale tego nie potwierdza. W rzeczy samej powstała ona w rezultacie zakładu. 


Z natury nie piję dużo. Jednakże zakład, który doprowadził do powstania tej książki wcale tego nie potwierdza. Kiedy bowiem się zakładałem, byłem kompletnie pijany.

Wszystko co od tej pory przeczytacie jest świadectwem tego, co może się stać w wyniku jednej durnej imprezy z alkoholem."
"Dookoła Irlandii z lodówką" - prolog

Tony Hawks założył się, że jest w stanie w miesiąc objechać całą Irlandię autostopem mając za jedynego towarzysza lodówkę. Okoliczności zakładu zupełnie nie pamiętał, bo był pijany w sztok. Jednak zakład to zakład, więc Tony przyjechał z Anglii do Dublina, kupił małą lodówkę oraz wózeczek do jej ciągnięcia i ustawił się za miastem z wyciągniętym palcem autostopowicza. Co Tony przeżył, kogo spotkał, czego doświadczył w zachodniej Irlandii i co z tego wynikło - można przeczytać w książce "Round Ireland with a fridge". 


Na podstawie książki powstał również film, w ktorym autor gra samego siebie.
Film w wersji oryginalnej można znaleźć na YT. Zdecydowanie polecam jednak książkę :) 


Z ostatniej chwili:
Już wkrótce w ofercie Pendragon Tours znajdą się wycieczki po Irlandii z lodówką :)  


czwartek, 27 czerwca 2013

Ale jazda! (po irlandzkich drogach)

Dowiedziałem się ostatnio o planowanej zmianie przepisów drogowych w Irlandii. Od końca roku 2014 będzie trzeba wozić w samochodzie apteczkę, trójkąt, kamizelkę i latarkę. No wreszcie! Dzięki temu szybciej będzie można przyjść z pomocą owcy rannej w nocnym wypadku samochodowym.



Nic nie słyszałem o poprawkach w ograniczeniu prędkości. Obowiązujące na prowincji 100 km/h jest tylko troszkę mniejsze od limitu na autostradzie. Mimo to wypadków w Irlandii jest dość mało, a o większych (np. kiedy ktoś zmarł) mówi się w porannym radiu. Wypadków jest tu mało z dwóch powodów. Po pierwsze - czasem trudno tu trafić na samochód jadący z naprzeciwka, a po drugie - kierowcy są tu świetnie przeszkoleni do jazdy po lewej stronie.



Prawo jazdy otrzymuje się w Irlandii od razu po zdaniu testu czyli nawet bez sekundy spędzonej za kółkiem. Dzięki temu młodzi kierowcy doskonale wiedzą jak powinno się jeździć po irlandzkich drogach.



A oto dziesięć podstawowych zasad jazdy w Irlandii:



1. Jeżeli jedzie ktoś z naprzeciwka to może to być taki sam doskonały kierowca, więc uważaj a na pewno będzie dobrze. 
2. Włączony kierunkowskaz nie oznacza, że ktoś skręca. 
3. Brak kierunkowskazu to potencjalny sygnał, że ktoś może zaraz skręcić. 
4. Brak włączonych świateł z nocy oznacza, że kierowca mieszka dość blisko albo jest nietrzeźwy. 
5. Na wiosce na drodze z pierwszeństwem przepuszczaj innych. Na pewno ci się odwdzięczą jak kiedyś będziesz się spieszyć.
6. Zawsze zatrąb jak widzisz znajomego.
7. Parkuj zawsze blisko bankomatu.
8. Jeśli jedziesz rowerem autostradą pod prąd i spotkasz Gardę, to mów im że zabłądziłeś. 
9. Przy głównej ulicy parkuj zawsze tyłem.
10. Jeśli na skrzyżowaniu widzisz zielone światło to zwolnij, aby nie przejechać tych co przechodzą na czerwonym. Możesz za to pójść siedzieć.  



Kiedy w 1973 roku Irlandia została przyjęta do EWG wszystkim rolnikom oraz ich dzieciom, wnukom i prawnukom, którzy umieli jeździć traktorem albo powozić koniem wydano prawa jazdy, aby zbliżyć Irlandię do standardów europejskich. W wielu miejscach to działa do dzisiaj.



W ramach walki z pijanymi kierowcami zmniejszono niedawno granicę spożycia alkoholu, która wynosiła 0.8 promila. Teraz oficjalnie jest to 0.5 promila, ale ponieważ promile są niewidoczne gołym okiem to w praktyce używa się innej skali. W mieście jest to jedno piwo a na prowincji 2 piwa. W terenach słabo zaludnionych, gdzie do najbliższego pubu jest ponad 10 kilometrów limit to maksymalnie 7 piw. Na małych wyspach w zachodniej Irlandii limit zwiększa się wraz z natężeniem fali. 

Na koniec znana piosenka Chrisa Rea "Road to Hell". Ciekaw jestem czy ktoś by zgadł gdybym to dał jako zagadkę. Ja nie podejrzewałem pana Colina Farrella o talent śpiewacki. 


piątek, 30 listopada 2012

Ladies View

Jeden z najbardziej znanych irlandzkich landszaftowych widoczków znajduje się na trasie widokowej Ring of Kerry, około 10 kilometrów przed Killarney.


Nazwa Ladies View nawiązuje do królewskiej wizyty z 1861 roku, kiedy Królowa Wiktoria zwiedzała dorożką swoje irlandzkie włości.


Wiktorii najwyraźniej towarzyszył orszak złożony z ludzi wrażliwych na piękno przyrody, ponieważ w tym miejscu królewskie dorożki zatrzymały się na dłużej. 



Z pobliskiego pubu przyniesiono jakieś krzesła aby dobrze urodzonym damom nie zmęczyły się nóżki. Damy usiadły i podziwiały widok. Tak powstała nazwa - Ladies View.



Dziś tego miejsca nie da się przegapić, bo zatrzymują się tu wszyscy, no może oprócz miejscowych.


W dole widoczny jest Killarney National Park.

O CZYM JEST TEN BLOG

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...