Pokazywanie postów oznaczonych etykietą św. Patryk. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą św. Patryk. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 17 marca 2014

Święto Narodowe

Dzień, w którym nawet przyjezdni czują się Irlandczykami.



Paradom z okazji dnia Św. Patryka poświęciłem wcześniejsze wpisy:

piątek, 21 lutego 2014

Powrót benedyktynów do opactwa Fore

Benedyktyńscy mnisi, którzy od niedawna mają własny klasztor w Irlandii wybrali się niedawno w historyczną podróż do miejsc związanych z irlandzkimi benedyktynami, średniowiecznymi zakonami, świętymi księgami i początkami chrześcijaństwa na tych ziemiach. Była to niezapomniana podróż, zarówno dla nich jak i dla mnie.



Benedyktyni zasadniczo nie opuszczają swojego klasztoru, ale w tym przypadku zdarzył się wyjątek. Ojciec Przeor Dom Mark Kirby wyraził zgodę, aby dwóch przyjętych do nowicjatu mnichów (czyli równo połowa młodego klasztoru) poznało miejsca związane z chrześcijaństwem znajdujące się w okolicy pod okiem doświadczonego przewodnika. Na początek pojechaliśmy do opactwa Fore, które zamknięte zostało z rozkazu angielskiego króla w 1539 roku. Było to ogromne i jedyne benedyktyńskie opactwo w Irlandii. Po prawie 500 latach pojechaliśmy sprawdzić jak wygląda jego kondycja i czy da się je znowu zasiedlić.



Ruiny można zwiedzać bez przeszkód, jednak jest kilka zakamarków do których dostać się trudno. Dlatego u
przedziłem telefonicznie Joan o naszym przyjeździe - czekała na nas, otworzyła zamknięty na zimę sklepik i dała klucze do tajemnych drzwi. Przed zwiedzaniem włączyła nam film o historii opactwa, nakarmiła specjalnie upieczonym ciastem i przyrządziła "nice cup of tea". Dla niej przyjazd benedyktynów do największego opactwa benedyktyńskiego, którym się opiekuje od lat był również wielkim wydarzeniem. Dom Benedict, który z nami nie mógł przyjechać, był pierwszym mnichem, który złożył śluby zakonne w diecezji Meath po 473 latach.



Dysponując kluczem, "który otwiera wszystkie kłódki" zaprowadziłem moich mnichów do miejsc nie objętych przewodnikiem. Pokazywałem, gdzie ponad 500 lat temu mnisi spali, gdzie jedli, gdzie czytali pisma św. Benedykta i gdzie mieli szpital. Tu mamy XVI wiek, a tu XIV. W tamtych czasach mieszkało tu aż 300 zakonników!

Sami wiecie, że opisałem tu na blogu już wiele opactw i klasztorów w Irlandii. Jednego mi cały czas brakowało - prawdziwych mnichów chodzących w ciszy wokół cloister. I wreszcie to dostałem, moi benedyktyni ożywili stare ruiny.



Kolejny przystanek to cela pustelnika. Brat Finnian sam otwiera kluczem drzwi. 
Jest legenda, że jeśli mnich wejdzie do takiej celi to musi w niej pozostać do końca życia. Nie wspominam jednak o tym, bo Ojciec Przeor będzie czekał na nas z nieszporami i kolacją. Poza tym mam na pokładzie połowę klasztoru...



Cela pustelnika była zamieszkana przez 700 lat. Ostatni eremita zmarł tu w 1616 roku po 30 latach zamknięcia na własne życzenie. Próbuję to sobie wyobrazić - umiera kolejny pustelnik, cela znowu się zwalnia. Kto następny? I są chętni! I tak tu było przez 700 lat!

Pokazuję bratu Elijah sylwetkę mnicha wykonaną w kamieniu 800 lat temu. Mnich robi jej zdjęcie i pyta mnie: "a wiesz, czemu on ma taką wielką głowę?" Tak przedstawiano zakonników kontemplacyjnych. Obaj dowiadujemy się czegoś od siebie nawzajem.



Następnym przystankiem jest Kells, skąd pochodzi słynny manuskrypt, najcenniejszy skarb Trinity College w Dublinie. Oglądamy jej replikę, zjadamy posiłek i idziemy szukać pani Carpenter, która jest strażnikiem klucza do domu Św. Kolumbana. Otwiera drzwi, wprowadza nas do środka, pokazuje wnętrze i opowiada historię domu z VIII wieku z kamiennym dachem. Jeden z braci wpisuje się do pamiątkowej księgi. "Benedyktyni z opactwa Silverstream".



Pokazuję braciom piękne kamienne krzyże z IX wieku. "O, Adam i Ewa! O, Kain i Abel". Nic nie muszę tłumaczyć :)



Podchodzimy do 1000 letniej okrągłej wieży. Wołam: WIKINGOWIE!!!! Bracia podchwytują temat i próbują schować się do wieży. Potem oglądamy kolejne celtyckie krzyże z X wieku i ruszamy dalej.



Kolejnym przystankiem jest wzgórze Slane. Tu w 433 roku św. Patryk zapalił wielkanocny ogień aby symbolicznie ogłosić swoje wkroczenie do pogańskiej Irlandii. Opowiadam braciom jak na sąsiednim wzgórzu Tara Arcykról Irlandii zobaczył płomień i kazał przyprowadzić Patryka na swój dwór. Mnisi znają tę legendę: "Nigdy nie podawaj świętemu trucizny. To nie działa".



Tu na Hill of Slane rozpoczęła się historia chrześcijaństwa w Irlandii. Benedyktyni zakładają swoje kaptury, kontemplują to miejsce w milczeniu, obchodzą wzgórze.



W drodze powrotnej grupa wyrostków wspinająca się na wyszczerbione ruiny woła w naszym kierunku: "Are you monks or monkeys?" (jesteście mnichami czy małpami?). Zakonnik odpowiada: "My jesteśmy mnichami, a wy zachowujecie się jak małpy". Za nami pada wiązanka przekleństw. Eh, młodzież...



Naszym ostatnim przystankiem jest Monasterboice i dwa najpiękniejsze celtyckie krzyże sprzed 1000 lat. Tu nikt na nas nie czeka, nie potrzeba niczego otwierać. Średniowieczne zabytki Irlandii na wyciągnięcie ręki.



Zakonnicy bez mojej pomocy odgadują znaczenie kolejnych symboli wyrytych przez ich poprzedników sprzed setek lat. Dla mnie jako dla przewodnika to był prawdziwy zaszczyt mieć takich gości w tych wszystkich historycznych miejscach.



Benedyktynom z opactwa Silverstream w hrabstwie Meath poświęcę jeszcze jeden wpis. Spróbuję pokazać dlaczego są niezwykli i jak w tym opactwie średniowiecze łączy się z teraźniejszością.



niedziela, 17 marca 2013

Parada w dniu św. Patryka

W tym roku chyba było więcej uczestników z USA niż miejscowych. Parada marszowych orkiestr dętych przetoczyła się przez Dublin. Garść zdjęć w kolażu. 



środa, 12 października 2011

Pismo celtyckich druidów - ogham

Jednymi z moich ulubionych irlandzkich kamieni są stojące pionowo głazy naznaczone śladami najstarszego irlandzkiego pisma - pisma OGHAM. Literami są poziome i skośne kreski wyrzeźbione na pionowych krawędziach kamienia. Czyta się od dołu do góry, im dłuższy napis - tym wyższy kamień. 

  
Pismo ogham (wym. ougam) było używane przez celtyckich druidów około 2 tysięcy lat temu do zapisywania słów języka staro-irlandzkiego. Druidzi w czasach Chrystusa byli najlepiej wykształconymi ludźmi na wyspie, sprawowali funkcje kapłanów, nauczycieli, wysokich urzędników, magów a nade wszystko doradców arcykrólów, którzy w tamtych czasach władali całą Irlandią ze wzgórza Tara. Druidzi opracowali własny system zapisu mowy; pismo ogham było jedyną formą zapisu przez dobrych kilka stuleci. Nawet w czasach św. Patryka posługiwano się systemem ogham, bo alfabet łaciński przynieśli dopiero mnisi. 
  
V wiek, czyli okres działalności św. Patryka, to wciąż czas, kiedy każdą wiedzę przekazywano sobie wyłącznie ustnie. W Irlandii widocznie nie było wtedy potrzeby zapisywania historii tak jak w Indiach, Egipcie, Bliskim Wschodzie czy w Chinach. Może się to wydawać dziwne, ale szczegóły misjonarskiej działalności św. Patryka znamy w większości z ustnych przekazów. Dlatego też powstało tyle legend związanych z patronem Irlandii.  
  
Starożytne pismo ogham zachowało się jedynie w kamieniu. Druidzi używali również drewnianych tabliczek, jednak one nie mogły dotrwać do naszych czasów. Dziś w Irlandii, Szkocji i Walii znaleźć można około 400 podłużnych kamieni znaczonych kreskami ogham. Napisy przeważnie mówią kogo pochowano w danym miejscu albo kto był właścicielem okolicznych ziem.
  
Kamienie ogham często stoją tam, gdzie je kiedyś postawiono - obecnie na pastwiskach, polach, wzgórzach. Czasem znaleźć je można w pobliżu ruin lub cmentarzy. Niektóre zostały znalezione gdzie indziej i przeniesione w bezpieczniejsze miejsce. Pismo ogham nie było trudne do rozszyfrowania ponieważ po pojawieniu się łaciny obie formy zapisu istniały równocześnie. 
  
Niektóre kamienie ogham są dziś "chrześcijańskie" bo kreski druidów zostały skute i zastąpione krzyżami. Zresztą być może druidzi również przywłaszczyli sobie menhiry, które mogły być ustawione kolejne 2 tysiące lat wcześniej. 
   
Ogham zwany jest też alfabetem druidów lub celtyckim pismem drzew, ponieważ każda litera nosi nazwę drzewa lub krzewu. Warto zwrócić uwagę, że każdą literę tworzy maksymalnie pięć kresek - tyle ile jest palców u jednej ręki. Czyżby to był zapis staro-irlandzkiego języka migowego...
  
W różnych miejscach można natknąć się na lokalnych artystów, którzy na poczekaniu wyrzeźbią nam znakami ogham mały wisiorek z wybranym imieniem. To uproszczona forma zapisu, w sam raz na niedrogą i oryginalną pamiątkę z Irlandii.

niedziela, 8 maja 2011

W dolinie rzeki Boyne

Starzy pasterze powiadają, że całą historię Irlandii wytyczają pomniki stojące w jednej tylko dolinie - The Boyne Valley. Pośród soczystej zieleni tuż obok siebie stoją jedyne w swoim rodzaju kamienne monumenty i budowle z każdego ważnego dla Irlandii okresu. W tej wyjątkowej podróży przez tysiąclecia towarzyszyć będzie nam tylko szum wody, szelest traw i szept wiatru. 
  
W dolinie Boyne osiedlili się pierwsi osadnicy, którzy z kontynentu przybyli do Irlandii tysiące lat temu. Rzeka była od zawsze głównym traktem w głąb dzikiej i zalesionej wówczas wyspy. Na obu jej brzegach powstawały pierwsze osady i kolejne cywilizacje, tu kwitły pierwsze celtyckie sagi i mity. W dolinie rzeki Boyne zaczynały się i kończyły kolejne podboje Zielonej Wyspy. Tu też zaczęła się moja przygoda z Irlandią. W tej przyjaznej dolinie spędziłem ostatnie cztery lata i tu poznałem wszystkie wzniesienia, grobowce, zamki, klasztory, okrągłe wieże, stare manuskrypty, irlandzkie legendy i celtyckie krzyże.
  
Do naszych czasów przetrwał tylko jeden z siedmiu cudów całego starożytnego świata - piramida Cheopsa. Wkrótce po przybyciu do Irlandii odkryłem cuda jeszcze starsze - o jakieś 1000 lat. Były to tajemnicze kopce w dolinie Boyne. Zbudowane po to, by witać lub żegnać słońce - wtedy jeszcze boga Słońce. Dałem się porwać temu pogańskiemu rytuałowi. Czekanie na wschód słońca na końcu długiego korytarza we wnętrzu góry podczas najkrótszego dnia w roku było jak podróż w czasie. Zobaczenie tego wschodu na własne oczy było dla mnie bezcenne.
 Neolityczne grobowce: Newgrange, Knowth i Loughcrew
Po przybyciu do Irlandii szybko zorientowałem się, że jej historię najlepiej przechowują kamienie. W dolinie Boyne znalazłem mnóstwo kamieni rozrzuconych gdzieś po łąkach i polach. Każdy z nich był już wcześniej odnaleziony, nazwany i opisany. Z wyjątkiem jednego, który nazwałem sam. W podzięce kamień wygrał dla mnie konkurs fotograficzny :) 
 
Dziurawy kamień Hurlstone, kamień Kingsmountain, grobowiec Fourknocks  i "mój" własny menhir
Dolina Boyne to wschodnie hrabstwa Louth i Meath. Najsuchsze tereny Zielonej Wyspy, idealne do uprawiania pierwszych zbóż przez neolitycznych farmerów. W przerwach między swoimi codziennymi zajęciami wznosili oni niecodzienne kamienne rzeźby, które do dziś można oglądać na polach współczesnych farmerów. 
 Grobowiec Loughcrew, kamienny krąg, celtycki krzyż
W czasach Celtów najważniejsze funkcje w społeczeństwie sprawowali "leśni kapłani" - druidzi. Od rana do nocy i od narodzin do śmierci to oni wyznaczali rytm życia, wszelkie prawa i obrzędy. Królowie Irlandii rządzili krajem ze wzgórza Tara a leśni druidzi mówili im jak to robić. W sam środek tej hierarchii wkroczył św. Patryk ze swoją Dobrą Nowiną. Na sąsiednim wzgórzu Slane zapalił w 433 roku wielkanocny płomień, który do dziś uważany jest za moment wprowadzenia chrześcijaństwa w Irlandii. Wzgórza Tara i Slane leżą po przeciwnych stronach rzeki Boyne, jak dwa różne światy.   

Wzgórze Tara i wzgórze Slane
Spotkanie dwóch całkowicie odmiennych religii zaowocowało powstaniem nowego symbolu chrześcijańskiego - celtyckiego krzyża. W dolinie Boyne stoją piękne przykłady kamiennych monumentów z IX wieku. Te bogato rzeźbione olbrzymy oglądać można w Kells, w Monasterboice i w Castlekeeran.
 Celtyckie krzyże w Monasterboice, w Kells i w Castlekeeran
W Kells powstała również księga z Kells, najlepiej zachowany przykład ilustrowanego średniowiecznego manuskryptu, przechowywany obecnie w bibliotece Trinity College w Dublinie. Z czasów Book of Kells pochodzą również budowle, których nie ma nigdzie indziej na świecie - okrągłe wieże. Wejście do wieży znajdowało się kilka metrów nad ziemią. Dzięki temu Wikingowie nie ukradli najcenniejszych rzeczy tamtego świata, np. księgi z Kells.
  
Po średniowiecznych irlandzkich mnichach oprócz cennych ksiąg pozostały piękne ruiny klasztorów. W dolinie Boyne najważniejsze to Bective Abbey i Mellifont Abbey. W tych murach teraz na przemian hula wiatr, świeci słońce i pada deszcz, a powoli zanikające płaskorzeźby opowiadają bezgłośnie dawne historie.
  Opactwo Bective nad rzeką Boyne
Mnisi żyjący w dolinie Boyne pozostawili dużo więcej niż manuskrypty i romantyczne ruiny. Ich najważniejszą średniowieczną rolę postaram się przedstawić niebawem.   
Klasztorów i innych ruin położonych w dolinie Boyne jest mnóstwo. Można nawet wybierać obrządek katolicki lub protestancki. Pośród spokojnych pastwisk w dolinie Boyne pojawia się zamek w Trim, słynna z filmu "Braveheart" warownia, największy anglo-normandzki zamek w Irlandii. W Trimie znaleźć można więcej średniowiecznych budynków niż w jakimkolwiek innym mieście w Irlandii. Oprócz zamku i miejskich zabudowań są tu ruiny trzech klasztorów - Augustianie, Franciszkanie i Dominikanie byli tu już w XIII wieku.  
  Zamek w Trim
Najważniejsza w historii Irlandii bitwa stoczona została właśnie nad rzeką Boyne. W przeróżnych albumach, muzeach i galeriach można dziś zobaczyć obrazy tej bitwy. Obrazy na murach w Belfaście oglądają z okna tylko protestanci, którzy tę bitwę wygrali. Na ich osiedlach nie powinien pojawiać się żaden samochód z rejestracją z katolickiej Republiki Irlandii, bo kamień zawsze wybija szybę.    
  Bitwa nad rzeką Boyne, murale w Belfaście i polski akcent bitwy
Zamek Slane nad rzeką Boyne jest założony przez Anglików. W odróżnieniu od innych zamków w ruinach - jest dobrze utrzymany. Raz na jakiś czas odbywają się tu koncerty rockowe. Pierwszym wielkim koncertem był U2 a ostatnim The Rolling Stones. Byłem wtedy bardzo blisko satysfakcji.   
  Zamek w Slane
Zamek w Slane jest dziś prywatną posiadłością podobnie jak piękny Beaulieu House - położony nad brzegiem Boyne pałac opowiadający o 350 latach swojej świetności.
  
W dolinie rzeki Boyne historię Irlandii znaczą kamienie nierzadko pokryte zielonym wszędobylskim bluszczem.

środa, 5 stycznia 2011

Zagadka węża czyli Inch Abbey

Średniowieczne Inch Abbey w czasach świetności nie mogło odpowiadać swojej nazwie (inch = cal). Zarys murów świadczy o dawnym ogromie. 
  
Opactwo wybudowano w 1180 roku pomiędzy dwoma drumlinami (częstymi tu wzgórzami polodowcowymi) w pobliżu Downpatrick. Dziś niedaleko stąd prowadzi droga na Belfast, to już Irlandia Północna. Malownicze położenie sprawia, że to miejsce jest oazą spokoju.
  
Trafiłem na to miejsce szukając dolmenów, tabliczka informująca o tajemniczo brzmiącym Inch Abbey nie pozostawiła mi wyboru, skręciłem więc w wąską drogę, którą po jakimś kilometrze dojechałem do małego parkingu. Ze zdziwieniem stwierdziłem, że oto wreszcie mam najnowsze w okolicy auto, co więcej - sam tu jestem najmłodszy. Uczestnicy rajdu starych samochodów mieli tu akurat popas.
  
Inch Abbey wybudował dla zakonu cystersów nawrócony normandzki rycerz John de Courcy. Uczynił to aby zadośćuczynić za zburzenie innego pobliskiego opactwa, którego własnoręcznie się dopuścił trzy lata wcześniej. Aby pokuta była skuteczniejsza, kościół ów zbudował na wyspie. Mnisi ze zburzonego klasztoru przyjęli ten dar z radością.
  
Patrząc dziś na podobne budowle, z których zostało tylko kilka zburzonych ścian i metrowej wysokości resztki filarów podtrzymujących kiedyś strop nad całym kompleksem można sobie tylko wyobrażać, jak potężnie to mogło wyglądać kiedyś. Same okna mają po siedem metrów wysokości. 
W tym miejscu zakonnicy spędzali całe swoje życie, jak to dobrze, że ja mogę takich miejsc odwiedzać dziesiątki… 
  
John de Courcy wybrał to miejsce nieprzypadkowo. Wcześniej w tym miejscu stał inny kościół, dużo mniejszy, zniszczony przez Wikingów w 1002 roku. A jeszcze wcześniej w tym miejscu stał inny kościół, jeszcze mniejszy… A jeszcze wcześniej…
  
A jeszcze wcześniej są już tylko legendy. Jedna z nich jest bardzo znana. Otóż tu, na miejscu dzisiejszych ruin Inch Abbey św. Patryk dokonał w V wieku nadzwyczajnego cudu. Stojąc w pobliżu małej kamiennej kapliczki położonej na rzece Quoile pomiędzy dwoma drumlinami machnął kilka razy swoim drewnianym kosturem i wypędził z Irlandii wszystkie węże. 
  
Pora na zagadkę węża. Legenda o wypędzeniu węży jest alegorią przegnania z Irlandii pogaństwa, bo jak wiadomo św. Patryk pod koniec swojego życia ochrzcił cały kraj wyzwalając go z ciemnych wieków, kiedy tu czczono Słońce i inne bóstwa. A węży w Irlandii nie ma i nigdy nie było :)

czwartek, 11 listopada 2010

Dotyk średniowiecza i cela głodowa mnicha - St. Dolough's Church


Kilka mil na północ od centrum Dublina znajduje się mały kościół. Z zewnątrz wygląda jak jeden z wielu kamiennych kościołów zbudowanych w starym stylu, jakich po drodze mija się w Irlandii sporo. Podobnie jak i tamte – ten również jest zamknięty. Jednak jest to miejsce niezwykłe, o czym przekonam się już za chwilę. Victor, z którym się tu umówiłem przyjeżdża wkrótce po mnie. Wyciąga z kieszeni pęk kluczy. Jest strażnikiem tego historycznego miejsca.
  
Victor jest pastorem, który co niedzielę o 10 rano odprawia tu nabożeństwa. W tygodniu trzeba się z nim specjalnie umówić - wtedy Victor jako przewodnik - odkryje wszystkie sekrety tego miejsca. Pierwszy klucz otwiera furtkę. Pastor wskazuje na okna za kratami. Zabezpieczają to, co tu jest najcenniejsze – kamienie w posadzce, po których chodził w V wieku św. Patryk. Wchodzę do jedynej w Irlandii tak starej budowli krytej oryginalnym kamiennym dachem. Przypomnę, że używanej do dziś, w każdą niedzielę o 10 rano.
  
Zanim Victor zamknie za mną drzwi i przekręci wielki klucz w zamku, słyszę w górze kolejny samolot podchodzący do lądowania w Dublinie. To typowe irlandzkie połączenie – nowoczesność i średniowiecze w tak bliskim sąsiedztwie. Drzwi się zamykają, zapada mrok.
  
Światło wpada przez okna o różnych kształtach, nie ma dwóch takich samych. Jesteśmy w wieży, która była przez ostatnie 1500 lat coraz bardziej rozbudowywana, głównie wzwyż. Na samej górze wisi dzwon, przeniesiony tu jakieś 150 lat temu. Od razu widać, że nowy.
  
Kręte schody, którymi Victor prowadzi mnie raz w górę a raz w dół są tak wąskie, że nie da się zapytać o przyczynę tej wąskości. Nigdy jeszcze nie zdarzyło mi się iść tak klaustrofobicznymi schodami. Nie tak długo.
  
W odpowiedzi Victor zatrzymuje się w jakimś ciemnym pomieszczeniu na 4 albo 5 piętrze wieży, czyli w XII albo XIV wieku i mówi, że jesteśmy właśnie w dawnym dormitorium, gdzie na podłodze spali mnisi i pyta mnie ilu ich moim zdaniem tu mieszkało. Odpowiadam, że pięciu, może sześciu. Victor patrzy na mnie z tryumfem. Ma właśnie przed sobą kolejnego baranka, którego może oświecić. Otóż w tym miejscu kładło się do snu 12 zakonników naraz. I nie na jakieś zmiany. Po prostu wszyscy szli pokotem spać na tych kamieniach porośniętych dziś mchem. W tamtych czasach to się ludziom udawało, bo nie rośli tak jak my dzisiaj do metr siedemdziesiąt sześć albo dwa szesnaście. A do szczęścia też wystarczało im dużo mniej.
  
12 zakonników leżących na kamiennej posadzce na skromnych 9 metrach kwadratowych... To wydaje się dziś nieprawdopodobne, kiedy się tu tak stoi i patrzy na te ówczesne wygody... Jeszcze bardziej niemożliwe jest to, co Victor pokazuje mi kilka pięter niżej, czyli na poziomie wieku VII.
  
Jestem właśnie w celi pustelnika, który w VII wieku postanowił tu zamknąć się do końca swojego życia. Na samym dnie wieży po której Victor prowadził mnie przez ostatnie pół godziny byłoby kompletnie ciemno, gdyby nie ta jedna żarówka. Malutkie pomieszczenie z jedynym tylko okienkiem o szerokości ramienia. Okienko służyło do podawania pustelnikowi pożywienia przez dobrych ludzi. Można sobie wyobrażać, ile w tamtych czasach dobrych ludzi tu mieszkało w pobliżu i ile mu jedzenia codziennie znosili i jak pustelnik miał dobrze. Jednak w okolicy nie mieszkał zupełnie nikt... Pustelnia... Zakonnicy o niskim wzroście wprowadzili się na wyższe piętra dopiero kilkaset lat później, po tym jak je sami zbudowali. Victor wskazuje palcem pod moje buty. Stoję właśnie w miejscu, gdzie znaleziono szczątki świętego pustelnika. Victor proponuje wracać. 
   
Drugie spojrzenie na wieżę z zewnątrz - i widzę ją już zupełnie inaczej. Pustelnik, który postanowił tu dokonać żywota, ponieważ 200 lat wcześniej był tu św. Patryk...  Średniowiecze zaklęte w kamiennych schodkach, dormitoriach i głodowych celach a nad głową kolejne lądujące samoloty z ludźmi myślącymi jak by tu zarobić na życie... Victor nie skończył ze mną jeszcze - teraz prowadzi mnie do świętych źródeł kilkadziesiąt metrów dalej.
  
Święta woda wypływa z ziemi wewnątrz przedziwnej budowli i płynie dalej, do baptysterium. Służyło ono do ceremonii chrztu pod gołym niebem. Oczywiście w tamtych czasach chrzciło się tylko dorosłych, którzy sami mogli zejść po trzech schodkach do chrzcielnicy.
  
Wymiary baptysterium potwierdzają, że w tamtych czasach dorośli byli rzeczywiście niewielkiego wzrostu. Podczas ceremonii chrztu należało zejść o trzy stopnie w dół (na pamiątkę trzech dni przed zmartwychwstaniem) a potem zanurzyć się w ożywczej wodzie i odrodzić się na nowo. To jedyne zachowane baptysterium tego typu w Irlandii.

Victor ma jeszcze na koniec ciekawostkę. Ze środka muru otaczającego święte źródła wyrasta drzewo. Mam po drugiej stronie znaleźć resztę tego drzewa. Po drugiej stronie nie ma żadnego pnia, żadnych korzeni, tylko mur. 
  
Victor śmieje się i mówi, że to drzewo zasadził święty Patryk w 480 roku. Nie wiem, czy w to wierzyć, czy nie, ale uznaję ten dzień za bardzo udany. To była ciekawa podróż w czasy średniowiecznej Irlandii.
 

O CZYM JEST TEN BLOG

historia (180) ciekawostki (148) Pendragon Tours (103) chrześcijaństwo (102) podróże (90) średniowiecze (80) morze (76) ruiny (64) Dublin (63) zwyczaje (63) pogaństwo (53) klasztory (50) góry (45) zagadki (45) klify (43) opactwa (43) zamki (43) neolit (39) megality (37) Celtowie (31) Aran (29) Dingle (29) grobowce (29) okrągłe wieże (29) Irlandia Północna (28) legendy (28) celtycki krzyż (26) św. Patryk (26) film irlandzki (25) muzyka (24) dolmeny (23) puby (19) książki (18) obrzędy (15) religia (15) Wikingowie (14) connemara (14) kamienne forty (13) newgrange (13) menhiry (12) galway (11) boyne (10) konflikt (10) zima (8) bitwy (7) ogham (7) wielki głód (7) święta (7) kamienne kręgi (6) loughcrew (6) manuskrypty (5) wywiady (5) opowieści z krypty (4) Clootie (3) Fourknocks (3) Samhain (3) Trim (3) pierścień claddagh (3) Sheela-na-Gig (2) leprechaun (2) murale (2) św. Walenty (1)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...