Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Samhain. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Samhain. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 10 listopada 2011

Filmy irlandzkie - horrory

Przed jednym z ważniejszych staroirlandzkich świąt - Samhain - przedstawiam trzy filmy w zbliżonym nastroju (zwanym obecnie helołin)
  
Evil Breed - The Legend of Samhain, 2003. Grupka amerykańskich studentów przybywa do Irlandii aby pod okiem swojej nauczycielki poznawać wierzenia i obrzędy druidów. Tymczasem w pobliskiej opuszczonej kopalni ukrywa się ostatni zmutowany potomek starego klanu ludożerców. Rzecz dzieje się w irlandzkich lasach (!) tuż przed Halloween czyli starym celtyckim festiwalem Samhain. Główne role w filmie grają aktorzy amerykańskich filmów XXX, jednak tym razem są dość grzeczni. 

Dead Meat (Martwe mięso), 2004. Choroba wściekłych krów przeniosła się na ludzi, którzy zamieniają się w zombie. Epidemia zajęła już prawie całe hrabstwo Leitrim. Z życiem próbuje ujść przypadkowa kobieta i lokalny grabarz. Gdyby nie patrzeć na ten film jak na słaby niskobudżetowy horror, to będzie to świetna parodia horrorów. Aktorzy bez żadnego doświadczenia, naturalne dialogi z domieszką irlandzkiego humoru, walka z zombie przy użyciu kija do hurlinga i ta scena, kiedy grabarz uciekając przed żywymi trupami przez ruiny klasztoru wspomina turystce o generale Cromwellu. Akcja cały czas na świeżym irlandzkim powietrzu, w pięknej scenerii.

Boy Eats Girl, 2005. Chłopak zostaje przywrócony do życia przy pomocy tajemnej księgi służącej do wskrzeszania misjonarzy. W wyniku błędu budzi się jednak jako zombie – nosiciel, po czym nie wiedząc o tym zaraża całą swoją klasę. Zwraca uwagę scena szatkowania żywych trupów przy pomocy popularnej w Irlandii maszyny do przycinania żywopłotów przy drodze. Film nakręcono w Dublinie i na wyspie Man.

wtorek, 10 listopada 2009

Irlandzkie menhiry

Menhir to arcyciekawy rodzaj kamienia, który światową popularność zdobył dzięki komiksowi z serii „Asteriks i Obeliks” z 1961 roku. Rene Goscinny i Albert Uderzo opowiedzieli wiele historii o tych sympatycznych Celtach mieszkających w małej galijskiej wiosce i stawiających opór Rzymianom. Dzięki magicznemu napojowi druida Panoramiksa Obeliks dysponował ogromną siłą, która pozwalała mu rzucać menhirami w przeciwników. 
  
Słowo menhir pochodzi z języka bretońskiego – znaczy wysoki (lub długi) kamień (men = stone, hir = tall). Właśnie w francuskiej Bretanii menhirów jest najwięcej na świecie. Najwyższy z nich - Grand Menhir Brisé - miał prawie 19 metrów wysokości i ważył 350 ton. Istniały plany, żeby ten dumnie stojący od tysiącleci menhir przenieść w pobliże nowo postawionej wieży Eiffla dla pokazania całemu światu, że największe pomniki historii ludzkiej wiedzy są właśnie we Francji. Te plany się nie powiodły, wkrótce potem menhir się zwalił i obecnie pozostaje w stanie spoczynku w miejscu, gdzie go jakieś 4000 lat temu postawiono. 
  
Najprostszy megalit czyli długi kamień wstawiony pionowo w ziemię tysiące lat temu pozostaje zagadką podobnie jak kamienne dolmeny. Większość źródeł wiąże menhiry z kulturą celtycką i celtyckimi kapłanami - druidami. Podobne kamienie rozsiane są jednak po całym świecie z wyjątkiem Australii i obu biegunów. 
   
Być może menhiry miały związek z kultem zmarłych i obrzędami religijnymi. Być może celtyccy druidzi kontaktowali się w ten sposób z zaświatami. Być może menhirami oznaczano groby ważnych ludzi. Czasem stoją one na szczycie grobowych kurhanów. Tam akurat nawet się nie zbliżyłem z powodu tabliczek o elektrycznym pastuchu (rzeczywiście działał).
  
Kolejna teoria mówi, że menhiry były kamieniami granicznymi konstelacji gwiezdnych. Gdyby wpatrzeć się we współrzędne menhirów, dolmenów, kromlechów i grobowców korytarzowych na całym świecie to może miałoby to nawet jakiś sens. Niektóre menhiry wyglądają jak wskazówki zegarów słonecznych. 
  
Interesująca jest teoria sugerująca, że menhiry nie były wcale długimi kamieniami wstawianymi w ziemię, tylko rzeźbami. Zgodnie z nią w tamtych czasach wybierano jakieś wzgórze, po czym odkuwano i wywożono niepotrzebne fragmenty owego wzgórza. Obraz po tej długiej kilkuletniej operacji przedstawiał wzgórek ze stojącym pionowo w górę kamieniem. Za tą teorią stoją liczne dowody pokazujące, że najczęściej w pobliżu menhirów nie ma żadnych gór, z których można by taki długi kamień przyciągnąć. Oczywiście oprócz góry na której ów menhir stoi.
  
Podobno nawet Stonehenge jest rzeźbą wykutą w skałach. Złożony z wielu menhirów ustawionych w okręgach był może gwiezdnym zegarem zbudowanym przez kosmitów. Menhiry ustawione w kręgi tworzą kromlech – z celtyckiego crom - wygięty, lech – kamień. 
  
W dzisiejszej Irlandii nie używa się języka bretońskiego ani celtyckiego, dlatego nie pytajcie miejscowych o żadne menhiry. Tu funkcjonuje określenie „standing stone” – stojący kamień. Problem w tym, że nie każdy stojący kamień to menhir a poza tym niektórzy mogą nie wiedzieć, że w najbliższej okolicy stoi najwyższy menhir w Irlandii. 
  
Moja osoba na zdjęciu powyżej jest tu tylko dla zaznaczenia skali. Punchestown Menhir (Longstone Standing Stone) ma prawie 7 metrów wysokości. Gwarantuję, że większość ludzi, którzy za tydzień zjadą się tu tysiącami na jedne z ważniejszych w kraju konne wyścigi Punchestown Gold Cup nie będzie miała pojęcia, że najwyższy w ich ojczyźnie głaz sprzed 4000 lat stoi 200 metrów obok, tylko że za drewnianym płotem i chaszczami. Komu by się chciało...
  
Pomniki tak odległej historii, rozrzucone po całej Irlandii są jednak darzone szacunkiem przez miejscowych. Traktory co roku omijają menhiry i dolmeny z epoki neolitu i brązu ustawione w polach. Za każdym razem podczas swoich wędrówek staram się znaleźć właściciela gruntów, aby spytać o pozwolenie deptania trawy. Nigdy nie spotkałem się z odmową. Deptanie pastewnej kukurydzy czy nawet pszenicy przez turystów z różnych krajów wliczone jest w dziedzictwo kulturowe Irlandii. 
  
Znajdowanie takich miejsc jest moją pasją, o czym moi stali Czytelnicy już doskonale wiedzą. Możecie być pewni, że znajdę takich ciekawych obiektów w Irlandii jeszcze wiele. 
 

środa, 1 kwietnia 2009

Wzgórze Tara

To miejsce ze względu na swoją przeszłość uważane jest za miejsce mocy w Irlandii, dlatego przyciąga do siebie oprócz turystów również podstarzałych hippisów, młodych pogan, zwolenników new age oraz mnie.
Jak wygląda wzgórze Tara najlepiej zobaczyć z samolotu, a ponieważ Ryanair nie lata tamtędy, to pozwalam sobie zrobić wyjątek i wkleić zdjęcie, którego sam nie zrobiłem. Chodząc po wzgórzu można przeoczyć jego historyczność, chyba że bardziej spostrzegawczych zastanowi pojawienie się pośród owiec ludzi z małymi dziećmi puszczających latawce. Osoby niewrażliwe na tchnienie dziejów zobaczą tylko małe wzniesienia i jakieś stare kamienie, których tu i tak pełno na każdym kroku.

  
Podobno od 4 w p.n.e. na wzgórzu Tara rezydowali Wysocy Królowie – władcy królestw irlandzkich. Co trzy lata zbierali się tam aby ustanawiać nowe prawa  i rozstrzygać spory. Przez tysiąclecia była to administracyjna i religijna stolica Irlandii. W VI wieku n.e. przyjechał do Irlandii św. Patryk i ochrzcił króla i cały dwór. Wróżbici przepowiedzieli kilkaset lat wcześniej jego wizytę, więc niespecjalnie go na wyspie oczekiwano. Jak się już pojawił próbowano go na dzień dobry otruć, ale święty zamroził wino, którym go częstowano, wylał kroplę trucizny, po czym rozmroził wino i wypił je duszkiem. Jak to święty, znał te sztuczki z winem... No to oni dali się ochrzcić i teraz religia wlicza się tu do oceny na świadectwie.
Większość wartych zwiedzenia obiektów już nie istnieje, dlatego wstęp na wzgórze Tara jest bezpłatny i owce można oglądać sobie za darmo przez cały dzień. Trafiłem na niezłą pogodę, więc widok miałem godny pozazdroszczenia. Widać było stamtąd wzgórza za Dublinem i przed Corkiem, obok Limerick i Belfastu. A najbliżej - widoczna okazała cementownia w Droghedzie nad Morzem Irlandzkim. Czyli w zasięgu wzroku prawie cała wyspa, choć mórz i oceanów wcale nie widać.
Na filmie, do którego link zamieszczam poniżej, widać grupę drzew – wśród nich znajduje się kościół zbudowany dawno temu jako dowód na to, że chrześcijaństwo zapanowało wreszcie na tej pogańskiej wyspie. Ironią jest, że w tym obecnie katolickim kraju można w owym kościele obejrzeć ekspozycję opowiadającą o czasach pogańskich, związanych z czasami Wysokich Królów. Ksiądz tam nie zagląda, a wstęp kosztuje €2.
Co roku latem wzgórza Tara czerwienią się i niektórzy uważają, że to cud, a inni, że to na pamiątkę krwawych walk z 1798 r., kiedy to Irlandia próbowała po raz kolejny wyzwolić się spod okupacji brytyjskiej i znowu się nie udało. Prawda jest banalna – to czerwone owoce szczawiu zwyczajnego – rumex acetosa – tak przyroda chciała, a owce nie zjadły.
Kto czytał „Przeminęło z wiatrem” pewnie pamięta, że Scarlett O'Hara pochodziła z Tary - plantacji leżącej w USA, stan Georgia. Nazwa jest nieprzypadkowa, księżniczka O'Hara, córka irlandzkich emigrantów, wychowała się w miejscu nazwanym na cześć siedziby dawnych arcykrólów Irlandii. Hill of Tara w Irlandii, hrabstwo Meath prezentuje się tak:
Wzgórze TARA

O CZYM JEST TEN BLOG

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...