Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wielki głód. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wielki głód. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 23 sierpnia 2011

Famine - klęska Wielkiego Głodu w Irlandii

Wielki Głód czyli (Great Famine) to tragiczny okres w historii Irlandii. Przed tą klęską, około roku 1840, w Irlandii mieszkało ponad 8 milionów ludzi - to dwa razy więcej niż obecnie. Głodowa śmierć i wielka emigracja - te dwa czynniki na zawsze zmieniły obraz Irlandii i wszystkich krajów do których przybyli uciekający z zielonego piekła Irlandczycy. 
 
Zamierzałem kiedyś o tym napisać jednak wybrałem lepsze rozwiązanie. Dziś zapraszam swoich Czytelników zainteresowanych tym tematem do zapoznania się z tym co o Wielkim Głodzie napisał Słowianin w Irlandii. 
  Zdjęcie pochodzi ze strony www.krzysztof-sawicki.com

W kilku odcinkach Autor przedstawia całościowo cały problem klęski głodu - od sytuacji Irlandii przed rokiem 1840 aż do jej wpływu na dzisiejszą sytuację Irlandczyków na świecie. Zachęcam do lektury. 

Część pierwsza jest tu: klik

czwartek, 7 lipca 2011

Najszersza ulica - Strokestown

Miasteczko Strokestown w hrabstwie Roscommon powstało w XIX wieku. Mieszka w nim około 1500 mieszkańców. Jest to dość typowe irlandzkie miasteczko z jedną tylko ulicą prowadzącą przez środek "village". Jednak ta główna ulica jest baaardzo szeroka. Każdy kto przejeżdżał chociaż raz przez irlandzkie miasteczko zrozumie to od razu.
  
Odległość między domami po obu stronach ulicy to 47 metrów - o metr tylko mniej od dublińskiej O'Connel Street, która jest najszerszą ulicą w Irlandii.
  
Dwa rzędy drzew rozdzielają jezdnie, bez nich byłoby tu bardzo pusto i dziwacznie. Zresztą skrajne pasy ulicy wykorzystywane są jako parkingi, oczywiście bezpłatne. Pierwotnie na "main street" odbywały się targi, z takim założeniem zaprojektowano tę ulicę. Jednak Wielki Głód w połowie XIX wieku zmienił na zawsze obraz miasteczka. 
  
Gotycki łuk widoczny na końcu ulicy prowadzi do parku, w którym znajduje się pałac Strokestown Park House, wielka budowla w stylu palladiańskim. W pałacu Mahonów otwarte jest interesujące muzeum poświęcone Great Famine.
  
Muzeum Wielkiego Głodu w tym miejscu to rodzaj zadośćuczynienia ze strony Mahonów za krzywdy, które wyrządził Denis Mahon, czarna owca rodu. Zasłynął on z wysyłania na pewną śmierć Irlandczyków, którzy płacili mu za przeprawę statkiem do Ameryki. Uciekając przed klęską głodu trafiali na "statki trumny", jak je później nazwano z powodu ogromnej śmiertelności. Ale o tym może innym razem.

niedziela, 2 stycznia 2011

Irlandzka pompa - village pump

Jednym z symboli niedawnego „celtyckiego tygrysa” jest wiejska pompa. Znaleźć ją można w prawie każdym miasteczku, które mija się po drodze przejeżdżając przez Irlandię w dowolnym kierunku. Pompy stoją w tych samych miejscach od prawie 150 lat i z wielu z nich wciąż płynie woda.
  
Wiejska pompa, czyli „village pump” była w drugiej połowie XIX wieku nowoczesną - jak na tamte czasy - odmianą zwykłej studni z czystą wodą. W Irlandii, która dopiero co została spustoszona przez Wielki Głód taki wynalazek dawał tym co przeżyli poczucie bezpieczeństwa, że teraz przynajmniej wody nie zabraknie, że nie trzeba się o nią martwić, że zawsze będzie blisko domu.
  
Miejsce, gdzie stała pompa stało się szybko głównym punktem wioski. Tu spotykali się ludzie aby przy okazji nabierania wody do swoich wiader porozmawiać ze sobą o życiu we wszystkich możliwych aspektach.
  
Z czasem w pobliżu niektórych pomp zaczęły powstawać warsztaty usługowe i sklepy, a niegdysiejsze wioski zamieniły się w małe miasteczka. Niektóre wioski - wprost przeciwnie – z dawnej osady pozostały jedynie trzy chałupy przy ruchliwiej drodze, a stara pompa wtopiła się w rząd przydrożnych drzew i krzewów.
    
Większość wiejskich pomp w Irlandii pochodzi z odlewni Glenfield Foundry w Kilmarnock, Szkocja. Pompy te charakteryzują się głową lwa, z którego paszczy leje się woda. Symbolikę pozostawiam specjalistom – pokrętło, które ożywiało pompę zwane było „kołem fortuny” i wzorowane było na symbolu koła z kart tarota. 
  
W roku 1916 Irlandia wywalczyła sobie niepodległość, od roku 1931 zaczęto instalować wodę bieżącą w domach, a w 1997 pierwszy supermarket Tesco w Irlandii zaczął sprzedawać butelkowaną wodę. Potem weszła nowa waluta, zrobił się boom gospodarczy, potem boom się skończył, a pompy jak stały tak stoją. Najczęściej już nieczynne, ale zawsze otoczone klombami, ładnie pomalowane, czasem z pamiątkową tabliczką. Co ciekawe – mimo to czasem trudno je zauważyć.
 
Mam człowieka w swojej ekipie, który zawsze pompę zauważa jako pierwszy, dzięki czemu ma pierwszeństwo w sprawdzeniu, czy w pompie jest woda. Z jego statystyk wynika, że woda najczęściej leci z nieba a nie z jakiejś starej pompy.
   
Wiejska pompa irlandzka jest symbolem pamięci o historii. O czasach od Wielkiego Głodu, kiedy to zmarło milion Irlandczyków a drugi milion wyemigrowało za oceany – aż do czasów obecnych, kiedy to właśnie Irlandia stała się celem tysięcy emigrantów z innych krajów. Symboliczne było też przypadkowe spotkanie – ja kucam aby zrobić zdjęcie jakiejś wiejskiej pompie a Irlandczyk z gazetą pod pachą idący akurat do kościoła pyta mnie co tu robię a potem każe sobie zrobić fotę i zamieścić ją na mojej stronie wraz z podpisem – „This is the village pump - for Polish readers”. Co niniejszym z przyjemnością czynię.
  
Tymczasem w miasteczkach, gdzie nie działa już żadna wiejska pompa a woda z kranów jeszcze nie leci, trzeba wrzucić jeden euro aby otrzymać 5 litrów czystej wody do pojemnika przyniesionego ze sobą. Nie ma z kim pogadać, przyjemności też nie ma. Gdzie te stare czasy...  
   

sobota, 30 października 2010

Jedyny fiord w Irlandii - Killary Harbour

Killary Harbour to długa i wąska zatoka pochodzenia polodowcowego znajdująca się w zachodniej Irlandii w rejonie Connemary. Jak przystało na fiord z prawdziwego zdarzenia – jego brzegi są bardzo strome i wysokie, więc zobaczyć go dokładnie na całej długości można tylko z wody. Samochodem da się jednak dojechać na cypel Rosroe, gdzie atlantycki fiord się zaczyna.
  
Rosroe to nawet nie wioska. Prowadzi tam tylko jedna droga, którą szczerze polecam amatorom świetnych widoków, wąskich dróg, bezludnych terenów, ostrych zakrętów i stromych podjazdów. Po kilku kilometrach droga kończy się w małym rybackim porcie. Oprócz kilku kutrów jest tam jeszcze tylko nieczynny od dawna pensjonat B&B oraz mnóstwo klatek do połowów małż z zaplątanymi w nie ptakami. 
  
Fiord ciągnie się przez 16 kilometrów i w większości jest strzeżony przez urwiste zbocza, podjechać bliżej da się dopiero w okolicy przystani przed Leenane, skąd można zwiedzić cały fiord w czasie 90 minutowego rejsu. Latem w weekendy wypływa wieczorny statek wyposażony dodatkowo w barbecue. Jeżeli ktoś wykaże się chorobą morską to zwracają kasę i za bilet i za grilla - to taki dodatkowy wabik, bo choroba morska i tak tu nie występuje...
  
Wzdłuż fiordu ciągną się kolorowe boje i kratownice – to pływające farmy małż i łososi. Klatki, z których wyciągaliśmy wcześniej ptaki służą do połowu najsmaczniejszych (podobno) w Irlandii skorupiaków i są zatopione tuż nad dnem. 
  
Północna strona fiordu jest całkowicie niedostępna. Wznosi się tam najwyższy w prowincji Connaught szczyt o nazwie niemożliwej do wymówienia - Mweelrea. W cieniu 817 - metrowej góry tonącej często w chmurach znaleźć można pozostałości wsi zamieszkanych przez ludzi, którzy stąd uciekli w czasach Wielkiego Głodu. 
    
Fiord Killary prezentuje się dobrze zarówno w deszczu jak w i słońcu a katamarany Killary Cruises zapewniają, że oferują najlepsze atrakcje w deszczowy dzień na Connemarze. W Leenane jest też możliwość wypożyczenia małego jachtu.
   

piątek, 15 października 2010

Connemara - serce Irlandii

Kraina nazywana „szmaragdem Irlandii” leży w zachodniej części Irlandii w hrabstwach Galway i Mayo. Z trzech stron oblewa ją Ocean Atlantycki a od wschodu wody jezior Lough Corrib i Lough Mask. Serce Connemary objęte zostało ochroną jako park narodowy. Takie położenie tego skrawka Irlandii sprawia, że nie można tu znaleźć się przypadkiem, tu trzeba przyjechać specjalnie.
    
Niewiele tu zabytków, ruin oraz megalitycznych budowli, chociaż dla wymagających coś się oczywiście znajdzie. To, co przyciąga tu wszystkich przyjezdnych to widoki. Zdaniem Oscara Wilde Connemara to dzikie piękno Irlandii, zdaniem mniej znanych osób to po prostu zwykłe irlandzkie Bieszczady.
  
Głównymi mieszkańcami Connemary są owce i dzikie koniki „Connemara Pony”. Prawdopodobnie dlatego można tu rozbić namiot w dowolnym miejscu, nikogo nie pytając o zgodę. Wystarczy tylko sprawdzić przed zmrokiem, czy aby nie jesteśmy na bagnach lub na torfowiskach, które zajmują sporą część tej krainy. Torf jest tu bogactwem naturalnym i głównym od wieków sposobem uzyskiwania ciepła.
  
Z tych ziem niewiele więcej udawało się uzyskać, dlatego w czasach Wielkiego Głodu wyemigrowała stąd większość mieszkańców. Trzydzieści lat później za dolary przez nich przysłane z Hameryki zbudowano ładny kościół w jedynym na Connemarze mieście (tutejsi mówią – w głównym mieście). 
  
Clifden zasłynęło jednak z nieco późniejszych kontaktów z Ameryką. Tu właśnie zostało odebranie pierwsze europejskie „hello” przez drut z Ameryki, tu też na pasie poniżej wylądowali dwaj śmiałkowie po pierwszym w historii locie transatlantyckim, czyli z Ameryki do Europy. 
  
Connemara to kwintesencja Irlandii. Dzikie piękno natury - ocean, jeziora, torfowiska, bagna i góry. Cisza, spokój i brak pośpiechu. Deszcz, chmury, mgły i słońce. Wilgotne zapachy, świeże ryby, wysokie trawy, groble między jeziorami, kwiaty, dzikie owoce i owce. Gościnni i rozmowni mieszkańcy, tablice w języku irlandzkim, tradycyjna muzyka w wiejskich pubach. Wszystko to daleko na zachodzie Europy a jednocześnie tak daleko od zachodniego świata.
  
Za każdym razem na Connemarze widzę nowe widoki i wiem, że nigdy nie zobaczę wszystkich, zawsze jest tu po co wracać. Trasy asfaltowe już zjeździłem ale została mi jeszcze większość tras pieszych. Zdarzyło mi się zaczynać kanapką drugie śniadanie na stoku jakiejś góry a kończyć kawą z termosu w samym środku gęstej chmury.
  
Park Narodowy Connemara to jeden z sześciu w Irlandii narodowych parków. Główne pasmo górskie leżące w jego obrębie to „Dwunastu Benów” – „Twelve Bens”. Góry tworzące to pasmo różnią się nazwiskami ale mają to samo imię – Ben. Z każdym Benem można zostać po imieniu, o ile ćwiczyło się np. w Bieszczadach albo przynajmniej w wojsku. Trasa szczytami zajmuje prawie cały dzień, nie ma tu żadnych schronisk ani kolejek linowych, którymi można zjechać na dół jak się już nam znudzi. Ale za to można rozbić namiot i z samego rana napić się owczego mleka.
Granice Connemary wyznacza ocean. Długość linii brzegowej mogłaby wystarczyć do napisania niezłej historii o Connemarze z kilku ostatnich wieków. Setki półwyspów, dwadzieścia gatunków owiec, dziesiątki plaż. O irlandzkiej plaży koralowej pisałem tu, o jedynym w Irlandii fiordzie kiedyś też napiszę. O wyjątkowym miejscu w samym środku gór  - Kylemore Abbey - napisało już wielu. 
  
Ludzie, którzy mieszkają w okolicy mogą się tu czuć wspaniale. Nie ma tu żadnych ograniczeń w plażowaniu, biwakowaniu, jeździe konnej, wędkowaniu, golfie, rzucie beretem, czy malowaniu i fotografowaniu pejzaży. Tras rowerowych jest też pod dostatkiem. Jedynym ograniczeniem może być deszcz. Na terenie Connemary deszcz pada przez 238 dni w roku. Dlatego właśnie torf z Connemary jest najlepszy w kraju. 
  
Tu raz jeszcze przypomnę, że deszcz w Irlandii wcale nie oznacza całego dnia w deszczu. Statystyki Connemary mówią, że nawet może tu być 14 deszczów dziennie. W przerwach - naprawdę świeci tu prawdziwe słońce, co widać powyżej. Jeżeli ktoś ucieka z Connemary po godzinie wściekłych ataków wody z ciemnego nieba to znaczy że powinien wdziać swoje nocne papucie, nalać sobie kieliszek czerwonego wina, chwycić TV pilota i poszukać National Geographic, bo przynajmniej kawa mu/jej się nie wyleje a Connemara najwyraźniej nie jest jej/mu przeznaczona. W telewizorze zobaczy może to samo, ale nie poczuje nic z tych rzeczy.
  
Co by tu jeszcze… Fajnym miejscem jest pub w Maam, położony wśród bagien i torfowisk. Tu można skosztować Guinnessa, potem uzupełnić paliwo i ruszyć w dalszą drogę...
  
W tym miejscu zaczyna się Connemara właściwa. Według kilku przewodników od Maam Cross zaczyna się pięć różnych tras na Connemarę. Zapewniam, że wszystkie trasy są arcyciekawe, a przepowiednie z czarnymi kotami niekoniecznie się sprawdzają... Wystarczy pojechać byle gdzie...
  

Wracając z Connemary do wielkiego świata możemy zajechać do wioski Cong, gdzie niejaki John Wayne w 1952 roku zagrał główną rolę w filmie pt. "Spokojny człowiek". Na szczęście już minęły czasy kiedy ten film był główną atrakcją okolicy, jednak kilka pamiątek w sklepach jeszcze pozostało.  

  

W pobliskim zamku Ashford - jak się odpowiednio pogada z lokajem - można zrobić pełną toaletę przed dalszą wędrówką. Connemara jest pełna tajemnic. Tego się nie da opisać i pokazać na zdjęciach. Tu po prostu trzeba przyjechać specjalnie.
 

środa, 22 września 2010

Opactwo Kylemore

Kylemore Abbey należy do żelaznych punktów programu wycieczek po Connemarze, kategoria „must see”. Nietrudno się zorientować dlaczego. Widoki, które oferuje to miejsce potrafią zachwycić. Spokój i cisza, które tu panują zapamiętuje się na długo. W hallu opactwa wita przybyszów duży łaciński napis PAX. 
  
Noegotycki pałac nad jeziorem Kylemore Lough w zachodniej części hrabstwa Galway zbudował w XIX wieku dla swojej młodej żony angielski finansista i polityk, radny okręgu Galway. Razem doczekali się tu dziewięciorga dzieci. Po śmierci żony Mitchel Henry wybudował tu na jej cześć mauzoleum i kościół, po czym porzucił krainę pięknych wspomnień i widoków i wrócił do Anglii.
Kylemore zaczęło niszczeć, aż do 1920 roku, kiedy to zakonnice z belgijskiego Ypres znalazły tu schronienie. Po użyciu w czasie I wojny światowej trującego gazu musztardowego nazwanego później iperytem szukały lepszego powietrza. Nie mogły lepiej trafić.
  
Od tamtej pory w Kylemore Abbey mieści się ekskluzywna międzynarodowa szkoła żeńska prowadzona przez zakon benedyktynek. 
Jadąc do Kylemore zabraliśmy po drodze trzy autostopowiczki. Żadna z nich nie była Irlandką, wszystkie zostały w opactwie. Może wiozłem ekskluzywne studentki. A może po prostu zostały tam dłużej, żeby zobaczyć z bliska witraże we wnętrzu katedry i wiktoriański ogród uprawiany przez pracowite benedyktynki.
    
Nazwa Kylemore pochodzi z języka irlandzkiego – Coil Mor i oznacza „wielki las”. Opactwo leży wśród największych w Irlandii kompleksów leśnych stanowiących Park Narodowy Connemara.
  
Zakonnice nie oferują tu noclegów, po pożarze w 1959 roku musiały je zlikwidować ku rozczarowaniu swoich międzynarodowych studentek. 
  
Za parkingiem dla pracowników prowadzi malownicza ścieżka, na którą zdaniem benedyktynek nie wolno wchodzić. Niektórzy jednak łamią ten zakaz i mogą popatrzeć na Kylemore z góry, gdzie stoi figura Chrystusa dającego z miejsca rozgrzeszenie. Oto irlandzkie Rio de Janeiro. Za fotkę dziękuję vanczyzowi, który tam wszedł.
 

wtorek, 20 stycznia 2009

Historia Irlandii w obrazkach

 Jedną z wielu rzeczy, z których Irlandczycy są dumni jest ich historia. Wyrazem tego jest wyjątkowy pierścień pokryty pismem obrazkowym, które rozumie każdy, kto zna historię tego kraju. Kolejne znaki na obręczy pierścienia przypominają o najważniejszych wydarzeniach w dziejach Irlandii i tylko znak zapytania jest symbolem tego czego już nikt nie pamięta i tego, czego nikt jeszcze nie wie.



12 symboli z tego pierścienia noszonego tu przez wiele osób postaram się teraz przybliżyć. Historia Irlandii w piktogramach.

   
Rok 432, święty Patryk przybywa do Irlandii. Uwalnia Irlandię od plagi węży a kolejnymi cudami i dobrą nowiną sprowadza chrześcijaństwo na pogańską wyspę. Od tej pory będzie tu lepiej. Patryk zostaje ogłoszony patronem Irlandii.
  
VI wiek, okrągłe wieże rosną w całej Irlandii. Mają kształt europejskich dzwonnic i chociaż nie są wyposażone w dzwony pełnią funkcję ostrzegawczą. Do dziś pozostało ich około 120 i są to jedyne budowle tego typu na świecie. Wybudowano je w obawie przed Wikingami.
  
IX wiek, Wikingowie dokonują wielu krwawych ataków na Irlandię. Wojownicy ze Skandynawii mimo opanowania większości Anglii wycofują się w końcu z Irlandii. Wcześniej zakładają największe dziś w kraju miasta: Dublin, Cork i Limerick.
  
XII wiek, Irlandię najeżdżają Normanowie, potomkowie Wikingów niszcząc to, czego Wikingowie nie zniszczyli. Tworzą swoje państwo na Islandii a Irlandię w końcu zostawiają w spokoju.
  
XIII wiek, zamek w Dublinie zbudowany przez Normanów pełni rolę administracyjną przez wiele wieków, obecnie jest budynkiem rządowym oraz muzealnym.
   
1690 rok, król William po zwycięskiej bitwie nad rzeką Boyne wprowadza w Irlandii angielski protestantyzm. Nikomu się to nie podoba ale historia musi się toczyć dalej.
   
1800 rok, po kolejnym irlandzkim powstaniu powstaje pozorna unia brytyjsko-irlandzka. Chociaż jedni i drudzy wciąż się nie lubią, to krzyż św. Patryka zostaje dodany do brytyjskiej flagi.
  
1840 rok, rozpoczyna się epidemia Wielkiego Głodu w Irlandii. Mimo unii Anglia wcale nie pomaga Irlandii. W wyniku „Famine” umiera milion osób a kolejny milion emigruje za morza tworząc irlandzkie enklawy w wielu krajach świata.
  
1900 rok, irlandzcy dziadkowie i babcie wzywają swoich wnuków, żeby opuścili ten religijny chaos. Po emigracji Wielkiego Głodu pojawia się druga fala emigracji. Kolejny milion ludzi wyjeżdża do USA, Kanady i Australii w poszukiwaniu spokojniejszego życia.

1916 rok, Powstanie Wielkanocne. 6 dni walki, kompletnie zniszczony Dublin i chwała powstańcom w wyniku późniejszych wyroków Londynu. Michael Collins tworzy IRA. Świadomość narodowa Irlandczyków zaczyna rosnąć.
 
  
1921 rok, koniec wojen. Irlandia zostaje podzielona na Irlandię Północną – część Wielkiej Brytanii oraz Wolną Republikę Irlandii. 6 irlandzkich hrabstw pozostaje we władaniu Królowej. W 1972 roku dochodzi w Derry do masakry dokonanej przez brytyjskich spadochroniarzy. A miało już nie być wojen...Sunday, bloody Sunday...
   
Znak zapytania na początku i na końcu tej historii. Skąd się wzięły dolmeny i co z nami dalej będzie Irlandio?

O CZYM JEST TEN BLOG

historia (180) ciekawostki (148) Pendragon Tours (103) chrześcijaństwo (102) podróże (90) średniowiecze (80) morze (76) ruiny (64) Dublin (63) zwyczaje (63) pogaństwo (53) klasztory (50) góry (45) zagadki (45) klify (43) opactwa (43) zamki (43) neolit (39) megality (37) Celtowie (31) Aran (29) Dingle (29) grobowce (29) okrągłe wieże (29) Irlandia Północna (28) legendy (28) celtycki krzyż (26) św. Patryk (26) film irlandzki (25) muzyka (24) dolmeny (23) puby (19) książki (18) obrzędy (15) religia (15) Wikingowie (14) connemara (14) kamienne forty (13) newgrange (13) menhiry (12) galway (11) boyne (10) konflikt (10) zima (8) bitwy (7) ogham (7) wielki głód (7) święta (7) kamienne kręgi (6) loughcrew (6) manuskrypty (5) wywiady (5) opowieści z krypty (4) Clootie (3) Fourknocks (3) Samhain (3) Trim (3) pierścień claddagh (3) Sheela-na-Gig (2) leprechaun (2) murale (2) św. Walenty (1)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...