Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ogham. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ogham. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 29 sierpnia 2013

Celtyckie wisiorki - Ken Bolger

Kena spotkałem na półwyspie Dingle. Stał przy swoim vanie czy też vanosklepie i prezentował kolekcję kamyków na sznureczkach z namalowanymi tajemnymi znakami irlandzkiego zodiaku. Pismo ogham jest najstarszą formą pisanego języka Celtów. Pisałem o tym tutaj.



Ken Bolger nie zawsze był taki uśmiechnięty. Przez kilka lat żył jak kloszard w swoim samochodzie gdzieś na obrzeżach Dublina. Kiedyś fortuna się do niego uśmiechnęła - kupił los i wygrał 25 tysięcy irlandzkich funtów. Postanowił odmienić swoje życie, zostawił Dublin i wyjechał na zachód Irlandii. Znalazł jakiś stary dom, wyremontował go i zaczął żyć jak człowiek. Potem wymyślił sobie swój własny biznes.



Ponoć kamienie, na których Ken maluje znaki ogham ocean wyrzuca tylko dwa razy w roku i tylko w tym jednym miejscu. Jestem pewien, że tak właśnie jest.



Któregoś razu jechałem Slea Head Drive i miałem zamiar zatrzymać się przy plaży Kena z moimi turystami, ale okazało się, że akurat go tam nie ma. Była natomiast kobieta sprzedająca swoje wypieki. Wytłumaczyła mi jak dojechać do pracowni Kena i już po pół godzinie błądzenia po bezdrożach Dingli dotarliśmy do celu.


Ken powitał nas ciepło i zaprosił do swojej pracowni. Okazało się, że oprócz małych kamyczków ma tam całkiem duże wyroby z łupków (slate) czyli z tego materiału, który widać na większości irlandzkich (szarych) dachów.



Ken objaśnił nam niektóre sekrety tajemnego alfabetu druidów, który przypisywał atrybuty drzew według daty urodzenia. Możecie sprawdzić jakim jesteście drzewem posługując się poniższym wykresem.



"Ja brzoza, ja brzoza, jak mnie słyszysz, over"





Strona Kena Bolgera. Swój wisiorek od Kena możecie zamówić przez internet. 
Historia i zdjęcia za zgodą Kena.

środa, 12 października 2011

Pismo celtyckich druidów - ogham

Jednymi z moich ulubionych irlandzkich kamieni są stojące pionowo głazy naznaczone śladami najstarszego irlandzkiego pisma - pisma OGHAM. Literami są poziome i skośne kreski wyrzeźbione na pionowych krawędziach kamienia. Czyta się od dołu do góry, im dłuższy napis - tym wyższy kamień. 

  
Pismo ogham (wym. ougam) było używane przez celtyckich druidów około 2 tysięcy lat temu do zapisywania słów języka staro-irlandzkiego. Druidzi w czasach Chrystusa byli najlepiej wykształconymi ludźmi na wyspie, sprawowali funkcje kapłanów, nauczycieli, wysokich urzędników, magów a nade wszystko doradców arcykrólów, którzy w tamtych czasach władali całą Irlandią ze wzgórza Tara. Druidzi opracowali własny system zapisu mowy; pismo ogham było jedyną formą zapisu przez dobrych kilka stuleci. Nawet w czasach św. Patryka posługiwano się systemem ogham, bo alfabet łaciński przynieśli dopiero mnisi. 
  
V wiek, czyli okres działalności św. Patryka, to wciąż czas, kiedy każdą wiedzę przekazywano sobie wyłącznie ustnie. W Irlandii widocznie nie było wtedy potrzeby zapisywania historii tak jak w Indiach, Egipcie, Bliskim Wschodzie czy w Chinach. Może się to wydawać dziwne, ale szczegóły misjonarskiej działalności św. Patryka znamy w większości z ustnych przekazów. Dlatego też powstało tyle legend związanych z patronem Irlandii.  
  
Starożytne pismo ogham zachowało się jedynie w kamieniu. Druidzi używali również drewnianych tabliczek, jednak one nie mogły dotrwać do naszych czasów. Dziś w Irlandii, Szkocji i Walii znaleźć można około 400 podłużnych kamieni znaczonych kreskami ogham. Napisy przeważnie mówią kogo pochowano w danym miejscu albo kto był właścicielem okolicznych ziem.
  
Kamienie ogham często stoją tam, gdzie je kiedyś postawiono - obecnie na pastwiskach, polach, wzgórzach. Czasem znaleźć je można w pobliżu ruin lub cmentarzy. Niektóre zostały znalezione gdzie indziej i przeniesione w bezpieczniejsze miejsce. Pismo ogham nie było trudne do rozszyfrowania ponieważ po pojawieniu się łaciny obie formy zapisu istniały równocześnie. 
  
Niektóre kamienie ogham są dziś "chrześcijańskie" bo kreski druidów zostały skute i zastąpione krzyżami. Zresztą być może druidzi również przywłaszczyli sobie menhiry, które mogły być ustawione kolejne 2 tysiące lat wcześniej. 
   
Ogham zwany jest też alfabetem druidów lub celtyckim pismem drzew, ponieważ każda litera nosi nazwę drzewa lub krzewu. Warto zwrócić uwagę, że każdą literę tworzy maksymalnie pięć kresek - tyle ile jest palców u jednej ręki. Czyżby to był zapis staro-irlandzkiego języka migowego...
  
W różnych miejscach można natknąć się na lokalnych artystów, którzy na poczekaniu wyrzeźbią nam znakami ogham mały wisiorek z wybranym imieniem. To uproszczona forma zapisu, w sam raz na niedrogą i oryginalną pamiątkę z Irlandii.

wtorek, 13 września 2011

Zagadka starego opactwa

W Irlandii znajdują się pozostałości ponad 1200 średniowiecznych klasztorów. Skąd taka ogromna liczba na tej małej i raczej słabo zaludnionej wyspie? Czym się różni klasztor od opactwa, a czym abbey od priory a czym od friary? Dlaczego prawie wszystkie klasztory są w ruinie? Takie pytania dziś stawiam, by na nie zaraz odpowiedzieć. Zagadka może się przerodzić w krótką historię chrześcijaństwa w Irlandii, więc z góry ostrzegam :) 
  Sligo Dominican Friary
Irlandia została ochrzczona tak dawno temu, że wtedy nie istniał tu jeszcze żaden język, w którym można by te czasy opisać. Nawet z czasów św. Patryka nie zachowały się żadne irlandzkie historyczne pisma. Zachowały się natomiast ustne przekazy, inskrypcje w języku ogham i ruiny klasztorów. Wkrótce po okresie działalności św. Patryka, w V wieku, świeżo ochrzczeni Celtowie zaczęli skupiać się wokół nowo tworzonych małych klasztorów chrześcijańskich, które wyrastały w całej Irlandii. W międzyczasie na sąsiednią wyspę - Brytanię najechała rzesza zatwardziałych pogan - Anglów, Sasów i Jutów. Chrześcijaństwo w Brytanii zostało przez nich zepchnięte na północ, do Walli i dalej do Szkocji, krainy Piktów. Tym samym Irlandia została całkowicie odcięta od kontynentu, od Rzymu i papieża. W tych odizolowanych warunkach przez ponad 200 lat funkcjonował całkowicie odrębny chrześcijański kościół - kościół iryjski. 
  Mellifont Cistercian Abbey
Kościół iryjski (albo iroszkocki) istniał zupełnie samodzielnie, bez żadnych kontaktów z papieżem i jego kolejnymi dekretami. W Irlandii powstały opactwa typowe tylko dla tego kraju na krańcu Europy, obowiązywały tu zupełnie inne reguły zakonne, a irlandzki opat miał większą władzę niż europejski biskup. Dwa wieki później, po ponownym nawiązaniu kontaktów z Rzymem, okazało się, że różnica w dacie najważniejszego chrześcijańskiego święta - Wielkanocy - to prawie miesiąc (miesiąc)
  Kells Augustinian Priory
Kościołem iryjskim starali się z całą mocą zarządzać kolejni następcy św. Patryka (comharba Phadraig) jednak przez te dwa wieki nie udało im się ponownie nawiązać stałych relacji z centralą w Rzymie. W tych nietypowych okolicznościach wytworzyła się całkiem nowa liturgia zawierająca więcej elementów ludycznych zrozumiałych dla prostych ludzi, powstały niespotykane nigdzie indziej celtyckie krzyże ilustrujące sceny z Pisma świętego, powstały inne od kontynentalnych klasztory, w których obok siebie mieszkali pobożni mnisi i pobożne mniszki.    
  Holycross Cistercian Abbey
W Irlandii nie było wtedy żadnych większych ośrodków miejskich, dopiero klasztory i opactwa stały się zaczątkiem większych skupisk ludzkich. Ludzie woleli się osiedlać wokół klasztorów, bo tak było wygodniej. W klasztorach mieszkali ludzie umiejący czytać i pisać, byli mądrzy i potrafili rozstrzygać spory. Byli szanowanymi sługami bożymi i najwięcej wiedzieli o nowej religii. Wczesnośredniowieczne miasta zbudowane wokół jednego kamiennego kościoła istnieją do dziś i mają się dobrze. Dobrym przykładem jest Kells, skąd pochodzi słynna księga.       
  Castledermot Franciscan Priory
Średniowieczne klasztory w Irlandii były bardzo ważnymi ośrodkami edukacyjnymi. Tu mieszkali ludzie znający łacinę, czyli język nowej religii chrześcijańskiej. Umieli w tym języku zapisywać więcej niż tylko inskrypcje nagrobne w języku ogham znane celtyckim druidom. Mnisi w klasztorach przejęli rolę druidów. Do założenia kolejnego klasztoru potrzeba było tylko 12 mnichów, więc liczba iryjskich klasztorów wciąż rosła.  
  Jerpoint Cistercian Abbey
W tych klasztorach przez kolejne stulecia kopiowane były pracowicie kolejne księgi, tu dojrzewała sztuka ilustrowania ksiąg czterema kolorami, tu kształcili się misjonarze, którzy wyruszali z Irlandii, aby ewangelizować pozostałe ludy Europy nękanej wciąż najazdami germańskich barbarzyńców. Do Polski mnisi z Irlandii dotarli na długo przed świętym Wojciechem.
  Jerpoint Cistercian Abbey
W IX wieku w Irlandii pojawili się waleczni Wikingowie. Ich celem początkowo był rabunek, więc zaczęli odwiedzać przede wszystkim klasztory, gdzie skarbów było najwięcej. Irlandzcy mnisi zbudowali wtedy wysokie okrągłe wieże, żeby przed Wikingami móc się zawczasu w nich schować. Wikingowie zbudowali potem kilka miast, w tym Dublin i w końcu postanowili w Irlandii zostać na stałe. Pamiątką po tym okresie są słynne okrągłe wieże rozsiane po całym kraju oraz skarby w muzeach - te ocalałe w Dublinie i te skradzione - w Oslo. 
  Bective Cistercian Abbey
W XII wieku najwięcej klasztorów w Irlandii posiadał zakon Cystersów. Były to najważniejsze wówczas w kraju ośrodki nauki, sztuki, kultury, medycyny, rzemiosła i rolnictwa. W wieku XIII powstały prawie jednocześnie powstały trzy nowe zakony: Franciszkanów, Dominikanów i Augustianów, był to też szczytowy wiek rozkwitu klasztorów w Irlandii. 
  
Najważniejsze klasztory nosiły miano abbey. Opactwem zarządzał opat a jego władza była absolutna. Opactwu abbey podlegały klasztory priory - podrzędne rangą, zależne od opata chociaż czasem nie mniej okazałe. Zarówno abbey jak i priory miały grunty, zwierzęta, uprawy, czasem olbrzymie tereny. Wieśniacy, którzy mieszkali na okolicznych terenach byli zarówno parafianami jak i pracownikami na klasztornych farmach i polach.   
  Ross Errilly Franciscan Friary
Natomiast klasztory zwane friary były miejscami, gdzie mieszkali mnisi z zakonów medytacyjnych. Franciszkanie, Augustianie, Dominikanie ślubując ubóstwo nie mogli posiadać żadnych ziem, zwierząt ani bogactw. Żyli z tego co sami dostali, poświęcając czas na modlitwę i medytację. W murach tych klasztorów mieszkali nie zakonnicy, tylko bracia (friars). Z dzisiejszego punktu widzenia ruiny klasztorów typu abbey, priory i friary nie różnią się wiele między sobą. 
  Kilcooly Cistercian Abbey
W połowie XVI wieku król Henryk VIII, władca Anglii i Irlandii poróżnił się z papieżem i sam siebie ogłosił głową kościoła. Jednocześnie wydał edykt rozwiązujący wszystkie istniejące klasztory w Anglii, Walii i Irlandii (Dissolution of the Monasteries). Klasztory angielskie i walijskie przestały istnieć z dnia na dzień, w Irlandii wyglądało to nieco inaczej. Zakonnicy z zamykanych klasztorów irlandzkich przenosili się dalej na zachód, gdzie faktyczna władza króla był mniejsza a klasztory wciąż funkcjonowały z powodzeniem aż do połowy XVII wieku. Najazd wojsk Olivera Cromwella brutalnie zakończył działalność ostatnich klasztorów w Irlandii.  
  Sligo Dominican Friary
Wiele klasztorów zostało wtedy zajętych jako koszary dla wojska. Cromwell lubił powiadać, że dopóki religia katolicka będzie istniała, dopóty nie będzie w Irlandii pokoju. Te słowa starał się wprowadzać w czyn. Od jego czasów irlandzkie klasztory i opactwa zaczęły popadać w ruinę.  
  Mural z Belfastu
Z czasem pozbawione dachów kościoły i klasztory zaczęły zamieniać się w cmentarze. Pod dawną posadzką grzebano ludzi związanych z danym miejscem - opatów, fundatorów, dobroczyńców, zakonników, przyszłych świętych.  
  Fore Benedictian Abbey 
Dziś większość opactw sprzed kilkuset lat leży gdzieś pośród łąk i pastwisk, z dala od głównych dróg i miast. Czasem porasta je bluszcz, czasem widać świeże kwiaty. Przyciągają swoim ogromem, surowością i kamienną ciszą. Każde ma swoją niepowtarzalną historię. Każde jest zagadkowe. Tajemnicze.
 

piątek, 22 października 2010

Przerwa na kawę w Castledermot

Castledermot to bardzo małe miasteczko, w którym zatrzymałem się na kawę jakiś czas temu. W dłuższych trasach po Irlandii lubię robić sobie przerwy w miejscach wyposażonych w tysiącletnie celtyckie krzyże, ewentualnie okrągłe wieże w podobnym wieku lub przynajmniej średniowieczne ruiny ewentualnie jakieś styropianowe kubki z kawą. W Castledermot (hrabstwo Kildare) znalazłem wszystko powyższe, więc zostałem dłużej niż pierwotnie zamierzałem. 
 

Święty Dermot (Diarmuid), dał swoje imię tej osadzie jakieś 1200 lat temu, jeszcze przed przybyciem Wikingów. Niedługo później stanęła tu jedna z typowych irlandzkich okrągłych wież, sądząc z jej budowy - prawdopodobnie jedna z pierwszych w kraju. 


Jest dość nietypowa i bardzo dobrze zachowana. W odróżnieniu od innych budowli tego rodzaju - wejście do wieży jest na poziomie ziemi, dzięki czemu dziś można do niej wejść bez żadnego sprzętu alpinistycznego (ongiś do takich wież wchodziło się wyłącznie po drabinach). Klucz do wieży jest w kancelarii Church of Ireland naprzeciwko. Wieża jest jedną z niższych w kraju – ma ok. 20 metrów wysokości. Wieńczące ją obronne flanki są też nietypowe – zastąpiły zwyczajny spiczasty dach jakieś 150 lat temu.
  
Wokół okrągłej wieży znalazłem inne kamienne rarytasy. Pierwszym z nich był kamień z regularnym otworem – rytualny kamień druidów, bardzo rzadki zarówno w Irlandii jak i na pozostałych wyspach świata. Otwór w takim kamieniu sporządzany był z myślą o sytuacjach, kiedy coś komuś trzeba obiecać, lub coś uleczyć. Małżeństwo zawierane przez przełożenie rąk przez kamień miało być trwałe jak i sam kamień, a ręce i nogi przełożone przez otwór kamienia same zdrowiały.  
  
Ten kamień z owalnym otworem pośrodku stał sobie tak po prostu w miejscu, gdzie zatrzymałem się tylko na kawę. A nie tak dawno o mało nie zostałem zeżarty przez szczury kukurydziane podczas jednego z moich polowań na kamienie z dziurą. Zamiast się narażać trzeba było od razu przyjechać do Castledermot, tym bardziej, że są tu nawet DWA takie kamienie. Na poniższym obrazku widać oba dziurawe kamienie, tzw. "holed stones". 
  
Obok tych dziurawych i dość rzadkich kamieni leży inny arcyciekawy głaz. To jedyny zachowany w Irlandii nagrobny kamień pochodzenia skandynawskiego. Nagrobek Wikinga, tzw. „hog-back” pozostawiony w miejscu, gdzie jednocześnie stoi jedna z pierwszych w Irlandii wież broniących przed Wikingami to rzeczywiście dobre miejsce, gdzie można napić się dobrego espresso na stacji benzynowej. Być może skonał tu nawet pierwszy z atakujących Irlandię Wiking. Być może potem Wikingowie nie zostawiali już swoich poległych wojowników w pobliżu okrągłych wież. 
  
Na zdjęciu powyżej za podłużnym nagrobkiem jedynego pozostawionego w Irlandii zabitego Wikinga stoi celtycki krzyż, bogato zdobiony, wiek około 1100 lat. Nie ustępuje urodą rzeźbionym krzyżom z Kells, Monasterboice i Castlekeeran. Prawdziwy świadek tamtych czasów, który wytrzymał tyle lat pod gołym i deszczowym irlandzkim niebem. 
  
Po drugiej stronie okrągłej wieży stoi drugi ponad tysiącletni „Celtic Cross”. Niższy od poprzedniego, ulokowany w cieniu zmieniających się przez minione wieki drzew więc porośnięty mchem, jednak nadal w doskonałej kondycji.
  
Po obejrzeniu wszystkich tych ciekawych kamiennych świadków historii Irlandii wracam do samochodu i biorąc drugą kawę spoglądam na przeciwną stronę ulicy. Są tam jakieś pokaźne ruiny. Furtka otwarta. Sprawdzam. 
  
Wrzeszczące dzieciaki wpadają w te olbrzymie ruiny i śmiejąc się przemykają główną nawą opactwa do swoich domów leżących gdzieś dalej za bagnami.
  
A ja stoję z kubkiem mojej kawy pośrodku średniowiecznych ruin. Śmiech dzieciaków dawno umilkł a ja wpatruję się w kolejną tablicę, która głosi, że oto stoję przed największym w Europie średniowiecznym oknem. 
   
Okno tego opactwa jest ponoć najwyższe ze wszystkich okien zbudowanych w średniowiecznej Europie. Dopijam kawę postanawiając, że sprawdzę to później w necie. 
  
Później sprawdzam, okno w Castledermot nawet bez szyb wciąż pozostaje najwyższym średniowiecznym oknem w Europie. Byłem, sprawdziłem, opisałem.
  
Przerwa na kawę dobiega końca, czas ruszać dalej. 

wtorek, 29 czerwca 2010

Środek Irlandii - Hill of Uisneach

Z Athlone, które jest Centralnym Miastem Irlandii bardzo niedaleko jest na Centralną Wieś. Tam właśnie jest prawdziwy środek Irlandii.
  
Mam na myśli środek całej Wyspy. W tym miejscu krzyżuje się jakiś południk z równoleżnikiem oraz dawne granice pięciu historycznych prowincji: Connacht, Leinster, Ulster, Munster oraz Meath. To miejsce nazywa się Hill of Uisneach. Wzgórze Uniesień, wapienna skała, miejsce, skąd widać najwyższe wzgórza w pozostałych 32 hrabstwach Irlandii. Tu spotykają się wszystkie irlandzkie meridiany.
  
Z racji swojego położenia Hill of Uisneach pełniło funkcję królewską na długo przed wzgórzem Tara, na którym zasiadali Wysocy Królowie Irlandii, gdzie stoi do dziś „ryczący kamień” oznajmiający niegdyś gromkim głosem wybór kolejnego króla Irlandii.
  
W tym miejscu byli wszyscy tutejsi ważni poczynając od bogini Ériu, która nadała imię całej wyspie (EIRE = IRELAND), poprzez jednookich i jednonogich cyklopów, rzeźbiarzy ery neolitu, Briana Boru, druidów, świętego Patryka, świętą Brygidę, aż do Finna MacCoola, Jamesa Joyce’a i U2. W maju 2010 roku na tej górze pojawią się naraz tysiące ludzi. Ale o tym za chwilę.
  
Szukałem Hill of Uisneach dość długo, wzgórz tu w okolicy jest sporo a z poziomu drogi nie wiadomo, które jest najwyższe. 180 metrów nad poziomem morza to niewiele. Oznaczeń jest bardzo mało, a palce farmerów pokazują mi coraz to nowe kierunki. Wygląda na to, że opuszczali lekcje historii.

Jeżdżenie w kółko pomogło mi nieoczekiwanie znaleźć dom, gdzie mieszkał jeden z nieszczęsnych podróżników Titanica.
   

Z perspektywy czasu widać, że facet mógł się jednak powstrzymać i tu zostać, nie było tu tak źle. Trochę starań i po 100 latach dom nadawałby się znów do zamieszkania, niezła baza wypadowa, zwłaszcza, że wkrótce będzie dobra okazja.
 
Póki co obowiązują tu dawne prawa – kara grzywny w wysokości 40 szylingów dla każdego, kto wejdzie do pubu i nie zamknie za sobą drzwi. Lepiej zaopatrzyć się zawczasu w szylingi, bo drzwi nie chcą się nawet otworzyć. Aha, to pora lanczu, sorry. Nie ma pośpiechu, to przecież Irlandia. Z tankowaniem też trzeba zaczekać.
  
Wraca właściciel pubu i dystrybutora, mówi że do centrum Irlandii mam pojechać tędy.
  
Środek Irlandii nie różni się za bardzo od innych miejsc w kraju. Zielono, mokro, wietrznie i słonecznie. Spokojnie, cicho i powoli.
  
Miejsce, gdzie w legendarnych czasach mieszkali królowie Irlandii, gdzie druidzi odprawiali swoje ceremonie, gdzie ponoć spoczywa matka chrzestna Irlandii - Ériu - jest obecnie mało dostępne, byki szaleją po pastwiskach, jest mokro, co chwila pada deszcz i tak dalej.
  
Dość trudno jest znaleźć pozostałości z dawnych czasów w tym miejscu. Jak na przykład mały grobowiec skierowany wejściem w stronę wschodzącego słońca 21 czerwca. Tam w środku raz w roku pojawia się światło, dlatego nazywany jest „łonem bogini matki”.
  
Jak na przykład leżący na zboczu Hill of Uisneach „koci kamień” nazwany tak, bo przypomina kota polującego na mysz. Pod przedziwnie ułożonym z wielkich kamieni „Catstone” według legend pochowana jest bogini Ériu. Irlandzkie skały były jej kośćmi, ziemia ciałem, a rzeki arteriami.
  źródło: www.megalithomania.com
Centralne miejsce Hill of Uisneach to sanktuarium. Dwa kręgi o średnicy 55 metrów stanowią “ogniste oko”. Widok z tego miejsca przy dobrej pogodzie jest przecudny. Strażnicy są na każde zawołanie.
  
I tak znalazłem się w miejscu najstarszego festiwalu ognia w Europie. Wyobraźmy sobie wielki ogień rozpalony w pewną ciepłą majową noc na szczycie wzgórza w samym centrum kraju. Po pewnym czasie w oddali zaczynają zapalać się podobne ognie na wzgórzach we wszystkich kierunkach. Z każdego hrabstwa, z jego najwyższego wzniesienia na królewskie wezwanie odpowiada ogień. Cały kraj oddaje cześć królowi tak jak każe pogański zwyczaj. W tak małym i dość płaskim kraju jak Irlandia może to się udać. A według legend tak właśnie było w bardzo dawnych czasach. I teraz zaraz ta zapomniana pogańska tradycja ma się odrodzić w trakcie trzydniowego majowego festiwalu ognia. W nadchodzącym roku na Hill of Uisneach zapłonie olbrzymi ogień a ja stojąc na wzgórzu w samym środku Irlandii będę obserwował, jak w kolejnych hrabstwach Irlandii zapłoną ogniste stosy. O ile tutejsi poganie dopiszą :)

 
Dodam na koniec (roku), że w miejscu zwanym obecnie środkiem Irlandii (skromnie Hill of Uisneach) wznosiła się w czasach mrocznych święta irlandzka góra Mount Killaraus. Została ona podzielona na mniejsze fragmenty przez 15 000 żołnierzy legendarnego władcy Brytów - Uthera Pendragona i z pomocą czarodzieja Merlina przeniesiona przez Morze Irlandzkie do Anglii. Tam kamienie ze środka Irlandii posłużyły jako budulec bardzo znanej budowli w południowej Anglii. Tako rzecze arturiańska legenda.

O CZYM JEST TEN BLOG

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...