Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zachód słońca. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zachód słońca. Pokaż wszystkie posty

sobota, 5 lipca 2014

Wieczorek w posiadłości Billeragh

Billeragh House jest jednym z niesamowitych miejsc na zachodnim wybrzeżu Irlandii, gdzie można ciekawie przenocować. Jest to dość stary dom, trudno go znaleźć, kiedy pytałem w Listowel miejscowych o drogę, to nawet nie kojarzyli nazwy. Dom zbudowano 260 lat temu, dziś jest to hostel który można znaleźć na stronie Unikalnych Irlandzkich Hosteli.



Drzwi otworzył mi Liam, który kupił ten dom jakiś czas temu. Wyremontował go i przystosował do przyjmowania gości. Tej nocy byłem jedynym podróżnikiem, więc Liam zaprosił mnie na herbatę, aby się zapoznać i porozmawiać trochę o starych czasach.



W hostelu jest bardzo dużo miejsca i dlatego wynająłem go na prywatną imprezę dla moich przyjaciół i znajomych. Jeśli ktoś ma czas 26 lipca to zapraszam zaraz po zachodzie słońca. 



Będziemy na dwudniowej wycieczce - Półwysep Dingle plus Półwysep Loop Head z jednym zachodem słońca przy Dziewiczej Skale w Ballybunnion. Kulminacja w Billeragh House na kulinarnych szaleństwach w kuchni z ośmioma paleniskami.



Jeśli ktoś reflektowałby na dwudniową krajoznawczo-kulinarną wycieczkę po zachodnich rubieżach Irlandii to proszę o maila, ja już wolnych miejsc nie mam, więc w grę wchodzi tylko własny transport. TUTAJ jest mój film ze środka 
Billeragh House. Do zobaczenia i do zjedzenia.

środa, 11 czerwca 2014

Zachód słońca przy Croagh Patrick

Radio podało, że dla zachodniego Mayo ogłoszono pomarańczowy alert czyli sztormy, wichry i gradobicia. Jak dojeżdżałem do Westport to faktycznie widziałem chmurę odciętą od nieba w taki sposób, że za chwilę mogło być groźnie. Jednakowoż sprawy z zachodem słońca potoczyły się zgoła inaczej.







niedziela, 4 maja 2014

Malując przyszłość

Tekst i muzyka - Pendragon
Zdjęcia - Pendragon
Tłumaczenie własne
Koncertowe wykonanie zespołu Pendragon TUTAJ



Malujemy obrazy z tysiąca możliwych ścieżek
Szkicujemy naszą miłość, która ma trwać wiecznie
Kreśląc wzory na niebie naszą różdżką wyobraźni
Zamykamy oczy czując przypływy i odpływy.



Moje pudełko z farbami jest moją nadzieją
Aby nowymi barwami pokryć bleknącą przeszłość
Bogactwo kolorów jest szansą na nowe inspiracje
Maluję ścieżkę, którą chcę iść w pełne energii życie.



Mamy swoje bagaże życia pełne własnych planów
Podnieceni przyciskamy enter by poruszyć nasze serca i dłonie
Wspinamy się wyżej, aby ujrzeć jak zielone 
niegdyś wzgórza
Znikają z naszej pamięci.



Moje pudełko z farbami jest moją nadzieją
Że uda mi się zamalować przeszłość nowymi obrazami
A bogactwo kolorów inspiruje nowymi możliwościami
Farbami maluję nam ścieżkę, którą chcę iść w nowe wspaniałe życie.



Tysiące nowych ścieżek i całkiem nowe obrazy
Drżący szkic nowego życia z upragnioną miłością do końca
Różdżką kreślimy urojone nadzieje
Zamykamy oczy by nie czuć przypływów i odpływów.



A moje pudełko z farbami daje mi szansę
Na pokrycie przeszłości nowymi obrazami
Bogactwo kolorów daje mi nadzieję i inspirację
Sam maluję ścieżkę, którę chcę iść w pełną życia przyszłość.













poniedziałek, 28 kwietnia 2014

Zachód słońca w zatoce Kells

Na kolejny zachód słońca w Atlantyku zaprosiłem ludzi z Chicago. Najpierw zrobiliśmy sobie piknik na terenie ogrodów Muckross na Ring of Kerry.



Potem porozmawialiśmy z miejscowymi, którzy w tym regionie od wieków wykopują i suszą torf, żeby nim ogrzewać swoje chaty.



Spotkaliśmy też sporo zwierząt.



Drogę na zachód słońca, który miał się odbyć w Kells w hrabstwie Kerry wybrałem przez przełęcz Gap of Dunloe. Jechałem od strony Black Valley więc na swojej drodze spotkałem tylko owce.




Po przybyciu do Kells postanowiliśmy się nieco odświeżyć w Atlantyku.



W domu Agnes rozpakowałem moją podróżną walizkę i otworzyłem okno. Słońce zniżało się, miałem niecałą godzinę.



Zmieniłem buty, porozmawiałem z Agnes o naszych biznesach i ruszyłem na mój zachód słońca. 
Moi turyści z Ameryki postanowili zostać w ciepłym domu, posłuchać celtyckiej muzyki i porozmawiać z Agnes o wspólnych przodkach. Otworzyłem bramę dla owiec, zamknąłem ją za sobą i wstąpiłem na ścieżkę prowadzącą nad ocean. 



Nad brzegiem oceanu ułożyłem się wygodnie w trawie i delektowałem się widokami. Było tam wszystko czego oczekiwałem: ocean, zachód słońca, spokój, cisza, satysfakcja z dobrze wykonanej pracy.



Chwila tylko dla mnie, niepowtarzalna. Słońce chowa się za półwyspem Dingle, gdzie będziemy jutro.



I na koniec wieczoru przepiękna czerwień nieba.



Dobranoc.

sobota, 8 marca 2014

Zachód słońca na klifach Moher

Zachód słońca w ostatnim dniu lutego wypada w Dublinie o godzinie 18.01. Na zachodnim wybrzeżu Irlandii słońce chowa się do oceanu 11 minut później. Przyjeżdżam godzinę wcześniej.



Wiatr - jak to zazwyczaj w Irlandii - wieje z zachodu, więc zgodnie z planem wycieczki z Pendragon Tours chmury zostają przegonione nad resztę Irlandii a my zasiadamy z kawą z termosu na Moherowych klifach pod bezchmurnym niebem.



Kolejne chmury z zachodu już się szykują do kolejnego zajęcia nieba, ale łaskawie pozwalają nam na delektowanie się widokiem pomarańczowej kuli zniżającej się do bezmiaru oceanu. Zachodzące słońce oświetla klify i mgiełkę wody rozbijanej przez fale o skały.





O tej porze centrum turystyczne ukryte wewnątrz wzgórza jest już zamknięte. Nie ma żadnego autokaru na parkingu, żadnych muzykantów, nikt nie sprzedaje biletów. Jest naturalnie, dziko i pusto. Słychać tylko szum wiatru, krzyk ptaków i szum fal rozbijających się o klify 200 metrów niżej.  



Do linii horyzontu pozostaje jeszcze tylko grubość jednego palca. Słońce ostatecznie chowa się za chmurami, jednak kolejny zachód słońca uznajemy za udany.

poniedziałek, 17 lutego 2014

Kamienny krąg Drombeg

Kamiennych kręgów w Irlandii nie brakuje, a zwłaszcza w południowym hrabstwie Cork. Kamienie ustawione w krąg zaczęły pojawiać się w czasach przedchrześcijańskich w różnych rejonach świata. Z jakichś powodów ludzie budowali kręgi z pionowo ustawionych kamieni.



Kamienny krąg Drombeg zbudowano w taki sposób, aby zachodzące słońce w najkrótszym dniu w roku oświetliło jedyny poziomo ułożony kamień - ołtarz przeznaczony dla boskiego Słońca. Słońcu oddawano w ten sposób cześć - słońce oświetlało cały świat, ogrzewało ludzi, rozganiało mrok najdłuższej nocy. Dla tamtych ludzi Słońce było najważniejszym bogiem.



Drombeg Stone Circle jest też nazywany Ołtarzem Druida. To bardzo popularny irlandzki kamienny krąg. Droga do kręgu jest słabo oznaczona, wąska, a parking jest niewielki. Mimo wczesnej pory i marnej pogody jest tu już sporo ludzi.



Krąg Drombeg zbudowano z lokalnego piaskowca, z oryginalnych 17 kamieni pozostało do dziś 13. Kształty kamieni są różne, niektórzy dopatrują się w nich symboli męskich i żeńskich. Archeolodzy dokopali się tu szczątków zarówno mężczyzn, kobiet jak i dzieci z epoki brązu.



Krążę wokół kamiennego kręgu i natykam się na prostokątny basen wypełniony deszczówką. Najwyraźniej znajduje się tu celowo, wyjaśnienia szukam na tablicy informacyjnej. Okazuje się, że była to starożytna kuchnia (po irlandzku: fulacht fiadh) - do basenu z wodą wrzucano rozgrzane kamienie, które doprowadzały wodę do wrzenia umożliwiając ludziom przyrządzenie mięsnego posiłku.



Prace i doświadczenia wykonane przez archeologów w 1957 roku wykazały, że wrzucenie rozgrzanych w ogniu kamieni do basenu z 320 litrami wody w 
fulacht fiadh potrafiły ją zagotować w zaledwie 18 minut! Woda pozostawała gorąca przez 3 godziny, co pozwalało przygotować posiłek. 



Spoglądam wokół na wzgórza hrabstwa Cork i widzę pastwiska, łąki i pojedyncze domy. W promieniu wzroku żadnego miasta, ani nawet wioski. A 3000 lat temu Drombeg był tu centralnym miejscem, gdzie celebrowano odwieczny cykl boskiego Słońca, grzebano najważniejszych członków lokalnej społeczności i gotowano dla wszystkich posiłki. A teraz to tylko kilka kamieni...



Więcej o fulacht fiadh w książce Tomasza Borkowskiego, polskiego archeologa w Irlandii, którą kiedyś Wam polecałem: Irlandia Jones poszukiwany

Więcej o magicznych wschodach słońca w prehistorycznej Irlandii: Trzy tysiące lat przed Wigilią

sobota, 4 stycznia 2014

Zachód słońca na Loop Head

Droga na kraniec półwyspu Loop Head jest wąska, wije się pośród niewysokich wzgórz, zielonych pastwisk i rzadko rozrzuconych gospodarstw. Nad głowami mamy chmury, trochę pada deszcz. Nie są to wymarzone warunki na zachód słońca w oceanie, ale plan jest bardzo dobry i zamierzam się go trzymać. Wiatr wieje z zachodu, więc jeśli ma się zmienić pogoda to zobaczymy to jako pierwsi. I rzeczywiście, kiedy dojeżdżamy do latarni morskiej - niebo od strony Ameryki zaczyna się przejaśniać.  



W tę niesamowitą skałę oderwaną od klifu walą wściekłe fale. Słońce ciągle zasłaniają chmury.



Stare irlandzkie powiedzenie mówi, że jak nie podoba ci się irlandzka pogoda to usiądź i poczekaj 10 minut. Czekamy więc.



Słońce wreszcie dociera na zachodni koniec Irlandii. Niebo się przejaśnia, wiatr przegania chmury na wschód. Mamy kolejny zachód słońca w oceanie.















Pora jechać do pubu na Guinnessa. Najbliższy pub w Kilbaha na zimę zamykają, kolejny jest za 20 km, w Kilkee. 


Więcej zdjęć z klifów na Loop Head z innej wycieczki z Pendragon Tours jest TUTAJ.

O CZYM JEST TEN BLOG

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...