
Wszędzie służby przeciwpowodziowe w pogotowiu i tysiące worków z piaskiem.

Bramy i drzwi do domów i sklepów pozabezpieczane. Stosy worków czekają w zapasie na paletach i ciężarówkach.

A w niektórych miejscach już pracują pompy usuwając wodę, która jakoś się wcześniej przedostała.

Po drewnianym moście wciąż można przejechać na wyspę Bull, ale fale bardzo chlapią i cały samochód jest potem słony. Tak tam wiało, że jak wróciłem do samochodu to nie miałem dwóch liter w rejestracji. Byle do wiosny.
O Bull Island pisałem tu: Wyspa Latawców.