wtorek, 5 czerwca 2012

Kanał lewy, kanał prawy

Dwa kanały, które przecinają Dublin są obecnie pełnym kaczek i łabędzi elementem krajobrazu miasta ale jednocześnie jest to ważny zabytek z czasów, kiedy w Irlandii drogi wodne były równie istotne jak lądowe. Kanał Królewski (Royal Canal) płynie na północ od rzeki Liffey, a Wielki Kanał (Grand Canal) położony jest na południe od Liffey. Oba kanały wykopano ponad 200 lat temu w celu połączenia wschodniej strony wyspy ze stroną zachodnią.  







Pod koniec XVIII wieku nie istniała w Irlandii żadna linia kolejowa, więc transport wodny był najlepszy, najszybszy i najtańszy. Kanał prowadzący z Dublina wprost na zachód miał być alternatywą dla opływania całej wyspy, dlatego zbudowano od razu dwa kanały. Wykopanie tak długich i szerokich rowów zajęło w sumie prawie 80 lat. 


Oba kanały mają ponad 130 km długości i łączą Morze Irlandzkie z rzeką Shannon wpadającą do oceanu. Każdy kanał ma ponad 40 śluz regulujących zmiany wysokości gruntu i poziom wody. Przy wielu z nich zachowały się budynki, w których pobierano opłaty za przejazd...  


...a wiele innych budynków od dawna nie spełnia już żadnych funkcji, jak ten poniżej stojący przy Wielkim Kanale. Budowa Grand Canal rozpoczęła się w 1756 roku i trwała aż 48 lat.

Po zbudowaniu linii kolejowych kanały zaczęły stopniowo tracić popularność, transport przeniósł się na tory. Kiedy jeszcze później wynaleziono samochody - oba kanały stały się zupełnie zbędne. Aż do czasu, kiedy samochody również się zestarzały - wtedy wraki zaczęto wrzucać do obu kanałów, które z czasem stały się długimi śmietniskami. Pod koniec XX wieku Irlandia postanowiła odrestaurować swoje historyczne drogi wodne. Oczyszczone i odnowione kanały oddano po raz drugi do użytku w 2010 roku. Oba są obecnie przejezdne na całej swojej długości.


Wzdłuż obu kanałów prowadzą również piesze trasy. Szlakami The Royal Canal Way i The Grand Canal Way można dotrzeć ze wschodu na zachód Irlandii. Każdy szlak ma ponad 100 kilometrów długości, a co kilometr na słupie wisi koło ratunkowe.  


Kwestię łowienia ryb w kanałach reguluje zarządca - Waterways Ireland. Ryby można łowić, ale nie można ich zabierać.  


Na stronie Waterways Ireland właściciele łodzi mogą zapoznać się z zasadami korzystania z dróg wodnych. Podana jest tam dopuszczalna wysokość, długość i szerokość łodzi, maksymalna prędkość (6 km/h) oraz opłaty za otwarcie śluzy (60 centów).


Wszystkie śluzy działają, ale nie przy każdej stoi budka dróżnika. Najlepiej jest kupić za €12,70 miesięczny (smart card) i wtedy wystarczy przy każdej zaporze wyjąć spod siedzenia wielką korbę i samodzielnie się obsłużyć.


Śluza to też dodatkowe miejsce, gdzie można przejść na drugą stronę kanału. Z reguły jednak ścieżka prowadzi tylko po jednej stronie, więc i tak trzeba wrócić aby wędrować dalej. Z kajakiem rzecz ma się prościej - przenosi się i wiosłuje się dalej. 


Piesze ścieżki wzdłuż kanałów są popularnymi trasami rowerzystów i chodziarzy. Niektóre fragmenty trasy są bardziej cywilizowane i betonowe (Royal Canal w okolicach Castleknock) a inne bardziej dzikie i naturalne (Grand Canal w okolicach Celbridge). Poza tym wzdłuż Kanału Królewskiego jeździ pociąg, dlatego przy tym drugim gniazduje więcej ptaków. Farmerzy kąpią też pod mostami swoje zwierzęta (patrz pławienie koni)


Na całej długości obu kanałów znajdują się liczne mosty. Ich charakterystyczny kształt umożliwiał przepływanie wszelakich statków z drewnem, skrzyniami, zwierzętami i ludźmi. Pamiętać jednak warto, że mosty też zbudowano ponad 200 lat temu, czyli w czasach kiedy jeździło się konno albo najwyżej w dorożce. Dlatego do dziś wiele z tych starych mostów ma szerokość dorożki. 


Kiedy dojeżdża się samochodem do takiego mostu, nie widać co jest po jego drugiej stronie. To, czy z przeciwnej strony też ktoś nadjeżdża będzie widać dopiero na szczycie. Mosty są bardzo wąskie i nie da się na nich minąć, więc wśród kierowców rozpowszechnił się zwyczaj trąbienia przed mostem. Jeżeli nie słychać trąbienia z drugiej strony, to można jechać.  


Po obu kanałach poruszają się oczywiście łodzie. Będzie o nich w kolejnym wpisie.  

14 komentarzy:

  1. Jestem zaskoczona. Nie wpadłabym na to, że w XXI wieku istnieją takie ścieżki wodne. Przepłynąłeś?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie umiem pływać ;) Ale dowiedziałem się niedawno ciekawostki, że tu można wypożyczyć 20 metrową łódź z silnikiem spalinowym nawet bez karty pływackiej ani innego patentu sternika. Jedyne 400 euro za tydzień.

      Usuń
  2. Oglądałam film z McGregorem (Young Adam) o rodzinie mieszkającej na takiej pływającej po kanałach barce.
    xbw

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. William Wharton też mieszkał na barce.

      Usuń
  3. Serio? To tak jak ja..."Jedyne 400 euro"Nie zdecydowałabym się na taką rozrywkę;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jakby ktoś Cię zabrał na taką przejażdżkę?

      Usuń
  4. A ja ostatnio postanowiłam, że zacznę tutaj pływać kajakiem - teraz wiem, że nie muszę się pchać na morze. Danke:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo fajny pomysł. Pewnie kogoś poznasz :)

      Usuń
  5. Czasami muszę pokonywać te wąskie mosty. I to ciężarówkiem. W Anglii pływanie nieskończoną ilością ichnich kanałów, to dość popularna rozrywka. Śluz potrafi wystąpić nawet 10 jedna po drugiej (Foxon Locks).

    Wpadłem na ciekawy pomysł. Wycieczka rowerowa wzdłuż kanału do Shannon. Powrót drugim :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty się śmiejesz, a ja w to wierzę. Moja wiara, to wszystko co mam... ;)

      Usuń
    2. No, i jeszcze rower masz!

      Usuń
  6. Wtedy bym się zastanowiła, ale zawsze i tak istnieje ryzyko że wypadnę za burtę;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do brzegu dasz radę, kanały nie są szersze niż 4 metry.

      Usuń

O CZYM JEST TEN BLOG

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...