piątek, 8 czerwca 2012

Irlandzkie łodzie - domy na wodzie

Zobacz też: Historia Grand Canal i Royal Canal.

Na początku widok wielu łodzi przycumowanych wzdłuż kanałów Grand czy Royal wcale nie dziwi. Ot, postój, może nawet nocleg, każdy marynarz gdzieś musi odpocząć. Po chwili jednak widać, że to nie są zwykłe łodzie. To pływające domy należące do ludzi, którzy wybrali mieszkanie typu houseboat.



Łódź ma tę przewagę nad domem, że nie trzeba za nią płacić wysokiego czynszu nawet jak się cumuje na rogatkach Dublina. A jak przyjdzie komornik, to można po prostu odpłynąć z całym dobytkiem gdzieś do Shannon czy innego Clare. Dla niektórych takie rozwiązanie może być bardzo wygodne.



Woda w kanale prawie nie płynie, łodzie stoją nieruchomo, okna nisko nad ziemią, zupełnie jak na normalnym osiedlu. Tylko za oknem zamiast krów i owiec - ryby, czaple i chmary owadów.



Na takim pływającym osiedlu każdy domek jest inny.



Łodzie zacumowane w pobliżu tego samego mostu mają wspólny adres typu Hazelhatch Bridge, Co Kildare. Łódki mają swoje skrzynki pocztowe z własną nazwą lub numerem, mają swoje kosze na śmieci opróżniane przez służby co piątek (zielone kubły co drugi piątek) oraz anteny satelitarne.


Za cumowanie w określonym miejscu właściciele wnoszą opłatę do Waterways Ireland. W zamian mogą się podłączyć do prądu. Poza tym mogą się ogrzewać olejem i korzystać z dystrybutorów paliwa przy niektórych mostach. Na większe zakupy można skoczyć łodzią albo swoim samochodem, który czeka zaparkowany w pobliskich szuwarach.



Bardzo ważnym miejscem jest pub. Stoi kilka łodzi dalej, przy moście czyli na skrzyżowaniu starej drogi lądowej z drogą wodną. Pierwsze puby w takich miejscach pojawiły się już w czasach budowy kanałów.



Na łodziach mieszka się przez cały rok. Zimy nie są tu srogie, ogrzewanie i prąd jest. Wody do mycia pod dostatkiem. Kiedyś toalet nie było wcale i ludzie jakoś sobie radzili.


Kwiaty w doniczkach i malunki na łodziach to kobiece akcenty. Dzieci nie ma, ale za to są psy - ktoś musi takiego domu pilnować.



Jak widać życie na łodziach nie obfituje w wygody i jest to chyba optymalna forma przetrwania dla kogoś, kto nie ma już innego wyjścia. Daleko tym irlandzkim domom do wygodnych barek na Sekwanie zamieszkałych przez tamtejszych artystów.



Ale można też taką łódź potraktować turystycznie. W marinie w Castleknock wypożyczają całkiem przyzwoite łodzie z pięcioma łóżkami, toaletą, łazienką, kuchenką, ogrzewaniem, telewizją i instrukcją obsługi. Nie jest wymagany żaden patent sternika ani nawet karta pływacka.

To jakby ktoś szukał pomysłu na irlandzkie wakacje w deszczu i na wodzie :)

12 komentarzy:

  1. Tacy wodni Travellersi? :) Brzmi romantycznie, ale w innych warunkach klimatycznych ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Travellersi mają dzieci :) Chyba inny klucz.

      Usuń
  2. Pomieszkałabym, trochę, na próbę. Gdzieś w Polsce, nie pamiętam, gdzie, jakaś rodzina wybudowała dom na rzece, przy brzegu, nie tratwę, ale dom. Chyba pierwszy w Polsce i jedyny. Zrobili z nimi jakiś wywiad. O, znalazłam. http://www.domynawodzie.pl/

    OdpowiedzUsuń
  3. Również pomyślałam o Travellersach...Zastanawiam się jak to jest mieszkać tak na stałe. Ludzie mieszkają tak na wakacjach (a i to wzbudza zawsze mój podziw), płyną morzami i przepływają kilometry....Właściwie zawsze można zmienić swoje miejsce położenia, a dobytek ma się ze sobą. Z jednej strony wygodne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, że te łodzie są bardziej stacjonarne, skoro mają skrzynki i kosze na śmieci. Ale potencjał jest :)

      Usuń
  4. Te tak, ale myślałam ogólnie. A propo śmieci-ciekawe jak rozwiązują problem płacenia za ich wywożenie...Jak przy domu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak mają adres i rachunek za prąd, to mogą też zamawiać normalny wywóz śmieci. Tu rachunek za prąd lub gaz jest tak samo ważny jak tymczasowe zameldowanie w PL.

      Usuń
  5. Tymczasowe zameldowanie u nas nic nie znaczy, w ogóle ciężko je uzyskać. No fakt, jakoś muszą czerpać prąd.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odkąd tu mieszkam to w ogóle zameldowanie wydaje mi się biurokratyczną formalnością. Albo masz prawo do własności, albo wynajmujesz.

      Usuń
  6. Jakiś czas pewnie mógłbym pomieszkać ale na stałe ciężko by było. No chyba, że sytuacja by mnie do tego zmusiła (oby nie!:), to zawsze lepiej w takiej łodzi niż pod mostem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oby nie! ja bym mógł pomieszkać w łodzi ale takiej w ruchu - kilka dni płynięcia i noclegi na różnych przystaniach, jak na Mazurach :)

      Usuń

O CZYM JEST TEN BLOG

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...