
Nie był to jednak sklep samoobsługowy, bo obok stał Murzyn. Naciskam kran z ciepłą wodą, Murzyn podaje mi mydło w pompce. Rozglądam się za suszarką, Murzyn podaje mi papierowy ręcznik. Potem proponuje któryś z zapachów ze swojej bogatej kolekcji. Opłata co łaska, według uznania.

Ten akurat przedstawił mi się jako Ali (wersja imienia skrócona do minimum, bo pełne imię nie zmieściłoby się na całej rolce pt). Pracuje co noc w kiblu jednego z hoteli w samym środku Dublina. To robota "na czarno" bo chociaż hotel o nim wie, to Ali działa sam. W zamian za możliwość zarabiania Ali jest odpowiedzialny za czystość w toalecie. Wszystkie buteleczki i papierowe ręczniki są jego, na wieczornej zmianie od 20.00 do 1 w nocy wyciąga 40-50 euro. W soboty trochę więcej. W damskiej toalecie pracuje kobieta. Poza Dublinem nie zauważyłem takiego biznesu, wiecie może coś na ten temat?