piątek, 27 grudnia 2013

Świąteczny spacer po górach Wicklow

Na spalenie świątecznych kalorii wybrałem się z psami w niezawodne góry Wicklow. Na cel poszła góra, na którą nie prowadzi żaden szlak (ale jest tam geoskrytka wraz z informacjami jak trafić). Góra nazywa się Mullaghcleevaun East Top.





To jeden z tych dni, kiedy w samo południe cień człowieka jest dłuższy od samego człowieka. Choinki przydrożne ozdobione bombkami to tutaj w Wicklow częsty widok. Taka jakaś świąteczna atmosfera się robi w tych surowych pejzażach, nieprawdaż?







Zdobycie pagórka, z którego można robić zdjęcia na fejbuczka to pół godzinki. Poszliśmy jednak dalej, bo w pobliżu była druga co do wielkości góra Wicklow (849 metrów). Pogoda sprzyjała, chmury czekały za horyzontem, wiatr ustał na kilka godzin. Lód pomagał iść po zazwyczaj mokrych wrzosowiskach, torfowiskach i bagnach.





Na samym szczycie zrobiło się całkiem zimowo, wiatr, mróz a nawet zamarznięty wiatr zamknięty na źdźbłach traw i kamieniach. Powrót okraszony był niepewnością, czy zdążymy zejść przed zmrokiem, bo teren tu niepewny a samochodu nie widać. Drogi Old Military Road już od dawna nie było widać.








Bilans spaceru - góra zdobyta, nowe buty do trekingu sprawdzone również na bagnie (od góry jednak się nalewa), 4 godziny i ponad 2000 spalonych kalorii (jak rzecze moje Endomondo). Psy spały jak zabite. Padać i wiać zaczęło dopiero kilka godzin później i wciąż wieje.

15 komentarzy:

  1. Piotrze, piekne zdjecia i piekny spacer :), moze nastepnym razem nas zabierzesz? :) A te 2000 kalorii w 4 godziny, to wliczajac takze pieski? ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bez piesków, z dwiema kanapkami. Zainstaluj sobie Endomondo to może następnym razem z nami się zabierzesz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wybralabym sie i bez tego Edmunda ;)

      Usuń
    2. Dobry Edmund nie jest zły :)

      Usuń
  3. Nie żebym się chwalił, ale ja też zdobyłem górę. Jedzenia. I jeszcze morze wina, w przeważającej części Côtes du Rhône. Odbyłem kilka męczących spacerów pomiędzy stołem i kanapą. Dodatkowo na kanapie dokonywałem poważnego wysiłku za pomocą obu kciuków,które przyciskały klawisz next page w Kindlu. Wydatek energetyczny natychmiast uzupełniałem.
    Na nieszczęście jakaś kobiecina zadzwoniła, że leci do Polski a autobus linii łączącej jej wieś oraz wszyscy inni jej znajomi się na nią wypięli i jestem tak zwaną ostatnią deską ratunku, więc niechcący musiałem jednak ruszyć dupsko na świeże (?) powietrze. Dramat normalnie był.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, po winie to dramat. W razie jakby Garda pytała to trzeba mówić, że tak od urodzenia z gęby jedzie :)

      Usuń
    2. W Irlandii próg 0.0/ promila nie obowiązuje. I jak nie pomóc kobiecie w potrzebie?!

      Usuń
  4. i

    Mamy już zwycięzców naszego konkursu fotograficznego!
    Miejsce 1: Piotr Sobociński z Celbridge
    Gratuluję!
    ec

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki ale ja już to ogłosiłem tydzień temu :)

      Usuń
    2. Anonimy długo idą, tak z tydzień właśnie :D

      Usuń
  5. ...mam i kije, i buty, i Endomondo...to mogę iść? ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne. Napisz mailem swojego endomonda :)

      Usuń
  6. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgodnie z zasadami nie można podawać odpowiedzi przed wyznaczonym przeze mnioe terminem.

      Usuń

O CZYM JEST TEN BLOG

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...