Pokazywanie postów oznaczonych etykietą currach. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą currach. Pokaż wszystkie posty

środa, 10 lipca 2013

Patrún Inis Mór - wyścigi po irlandzku

Na oknie sklepu ze swetrami znalazłem ogłoszenie, którego nie umiałem przeczytać, bo było w całości po irlandzku. Rozpoznałem tylko znajomą nazwę pubu Joe Watty's. Z pomocą przyszedł mi jeden z mieszkańców wyspy Inishmore imieniem Arek. 



Okazało się, że trwało akurat coś w rodzaju trzydniowego festiwalu na Aranach. Załapaliśmy się na wyścig tradycyjnych łodzi rybackich zwanych currach. W oczekiwaniu na prom powrotny z Aranów zdjąłem buty i zacząłem brodzić w oceanie. Nagle usłyszałem głos z tuby:

GOŚĆ Z TUBĄ: Hej ty, możesz nam pomóc? Popchnij tego faceta w jedynce!
JA: Ja?
GOŚĆ Z TUBĄ: No, bez butów jesteś to popchnij, możesz to zrobić?
JA: Jaaasne!



Facet z tubą gadał ze mną po angielsku, ale oni wszyscy między sobą rozmawiali po irlandzku. Złapałem koniec łodzi, zaparłem się w piasku i próbowałem przytrzymać currach, która tańczyła na fali. Oj, nie było to łatwe, łódź wciąż stawała bokiem. Koleś z wiosłami coś wołał do mnie ale zupełnie nie wiedziałem o co mu chodzi. Z pomocą przyszedł mi drugi fella i razem udało nam się wypchnąć łódź numer 1 zaraz po sygnale danym przez gościa z tubą. Spodnie mokre, ale kto by się w takiej chwili przejmował takimi drobiazgami.



Sześciu zawodników z Aranów i Connemary wystartowało do okrążenia wokół boi na środku zatoki Kilronan. Meta była z powrotem na plaży w porcie.



"Mój" człowiek dawał z siebie wszystko, jednak sterowanie taką łódką w pojedynkę chyba nie jest łatwe. Cieszyłem się, że przypłynął jako czwarty. Dopiero wtedy dowiedziałem się, że ma na imię Tom i jest z Roundstone.



Wyścigom przyglądali się licznie zgromadzeni na plaży mieszkańcy wyspy Inishmore, turyści, kraby oraz jedyny policjant na wyspie wraz z rodziną.



Chwilę potem rozpoczął się wyścig trójek - bo oryginalnie łodzie currach były zaprojektowane dla trzech wioślarzy. Konstrukcja z drewna lub wielorybich fiszbinów, pokrycie ze skóry fok lub smołowanego płótna. Łodzie te służyły na Aranach do połowów, przewożenia ludzi a nawet owiec.  



Ta prosta konstrukcja łodzi pojawiała się w różnych kulturach na świecie, od Walii (coracle), Szkocji (birlinn) do indiańskiej canoe. Nie wspominając o tym, że Amerykę odkrył właśnie w takiej łodzi niejaki 
święty Brendan z Irlandii (jak tu mawiają, hmm).  



Film z wyścigów łodzi currach w ramach Patrún Inis Mór sprzed 2 lat znalazłem tu: Patrún Inis Mór 2011.

środa, 19 września 2012

Arany - wyspa Inisheer

Inisheer to najmniejsza z trzech wysp Aran. Leży blisko lądu, można się na nią łatwo dostać jednym z promów kursujących z Doolin. Wyspa Inisheer to sposób na poznanie magii słynnych Aranów, które leżą na zachód od wybrzeży Irlandii, na Oceanie Atlantyckim. Na stałe mieszka tu około 250 osób (nie licząc leprechaunów).



Arany przyciągają swoją surowością krajobrazu, językiem irlandzkim, który jest tu na codzień uzywany, tradycyjnym sposobem życia mieszkańców i ich przyjaznym nastawieniem. Na Aranach historia miesza się z legendami, ocean z wiatrem i szarymi nagimi skałami a obok prawdziwych domów stoją chatki irlandzkich skrzatów czuwających nad spokojem Aranów.



Prom płynie z Doolin około pół godziny, na portowym nabrzeżu czekają lokalni przewodnicy oferujący swoje usługi. Pojazd widoczny poniżej przeznaczony jest dla pasjonatów serialu Father Ted, którego akcja toczy się na fikcyjnej wyspie Craggy Island, czyli tak naprawdę - właśnie tu.



Bardzo popularne są dorożki, objechanie wyspy zajmuje wraz ze zwiedzaniem około dwóch godzin. To wersja ekspresowa zwiedzania - tym sposobem można zobaczyć krajobraz, zrobić sobie fotkę przy wraku statku Plassey, porozmawiać z woźnicą i w sam raz zdążyć na prom powrotny.



Innym rozwiązaniem jest wypożyczenie roweru. Koszt ten sam co dwugodzinnej dorożki, a korzystać z pojazdu można bez ograniczeń. Po południu, kiedy zniknie większość odwiedzających a kilwater ostatniej łodzi zmierzającej na ląd rozpłynie się w falach Atlantyku, Inisheer może ukazać w pełni swój surowy i dziki urok.



Wyspa jest na tyle mała, że można ja nawet obejść wzdłuż wybrzeża. Przez większość trasy nie spotka się nikogo, poza ptakami, krowami i owcami. Szlak wokół wyspy wyznaczają kamienie z wymalowanymi wielkimi czerwonymi znakami. Na tej trasie rower zdecydowanie się nie przyda.



W wielu miejscach zobaczyć można tradycyjne irlandzkie łodzie currach, niektóre z nich są w ciągłym użyciu, inne stoją przed domami jako pamiątka po przodkach i jako tradycyjny element krajobrazu Aranów.



Większość mieszkańców mieszka w jedynej miejscowości na Inisheer w północnej części wyspy, w pobliżu portu i krótkiego pasa startowego. Małe samoloty Aer Arann zapewniają szybki kontakt z lądem w razie potrzeby.



Zostanie na noc to propozycja dla miłośników zarówno wschodów jak i zachodów słońca kąpiącego się w wodach Atlantyku. Na Inisheer jest hotel, kilka pensjonatów B&B i jeden przyzwoity hostel oraz dwa puby. W pół godziny po zachodzie można znaleźć się w jednym z nich.  



Tuż przy plaży i porcie jest też pole namiotowe z zadbanymi sanitariatami.



Pobyt na Inisheer pozwala zasmakować Aranów, ale nie zastąpi wizyty na największej z wysp - Inishmore, której poświęciłem już sporo wpisów na tym blogu. Na Inisheer trudno jest się zgubić, bo jest za mała. Nie ma tu również tajemniczych kamiennych fortów sprzed tysięcy lat. Jest za to malowniczo położony średniowieczny kościółek, są ruiny zamku na wzgórzu, są kamienne murki, deszcz, słońce, wiatr i ten bezmiar oceanu z każdej strony. Warto.

widok z Inisheer, na drugim planie środkowa wyspa - Inishmaan

piątek, 17 sierpnia 2012

Currach - stara irlandzka łódka

Długie łodzie pokryte zwierzęcą skórą to jedne z najstarszych łodzi na świecie. W Irlandii wciąż takich łodzi się używa, a niektórzy nawet po Oceanie Atlantyckim się na nich ścigają.



Tradycyjne łodzie irlandzkich rybaków zwane currach (ang. curragh) są podłużne i przeznaczone dla trzech wioślarzy. Ich wyporność pozwalała na przywiezienie z połowów ryb dla całej wioski na tydzień. Przewożono nimi nawet owce na sąsiednie zielone wysepki (opcja full wypas).



Historia irlandzkich łodzi sięga czasów neolitu, kiedy budowano w Irlandii słynne grobowce korytarzowe. W późniejszych czasach na takich samych łodziach irlandzcy i szkoccy piraci atakowali przyczółki Juliusza Cezara w Brytanii. Potem na łodziach currach irlandzcy misjonarze ruszali w świat. W zeszły weekend na Aranach załogi czterech irlandzkich prowincji zrobiły sobie jak co roku regularne wyścigi na łodziach currach.



Początkowo szkielet łodzi budowano z gałęzi i pokrywano go skórami zwierząt. W różnych kulturach wypracowano odrębne techniki w oparciu o dostępne materiały. Stosowano drewno, korę brzozy, skórę fok i bizonów, fiszbiny wielorybów. Dlatego irlandzka currach różni się kilkoma szczegółami od indiańskiej canoe i eskimoskiego kayak. Jednak idea jest ta sama - wszystkie te łodzie powstały w tym samym momencie - kiedy człowiek doszedł do oceanu i postanowił popłynąć.



Na zachodnim wybrzeżu Irlandii łódź currach można spotykać dość często. Niekiedy jest ona ozdobą przed domem, symbolem, pamiątką po dziadku. Bardzo często jednak kołysze się ona na wodzie lub leży na piasku do góry dnem. Od czasu do czasu trzeba ją połatać (kiedyś to były skóry a obecnie smoła).


Co roku na wyspach Aran odbywają się wyścigi irlandzkich łodzi currach. Z każdej prowincji przyjeżdża umięśniona załoga oraz łodzie wykonane przez miejscowych z dziada pradziada szkutników. Różnią się tylko detalami i numerem namalowanym na kadłubie. Kształt natomiast jest tradycyjny, taki sam jak w sklepie z pamiątkami na O'Connellu w Dublinie.


W tym roku zawody łodzi currach odbyły się na najmniejszej z wysp Aran - Inisheer. Była walka i rywalizacja, byli zwycięzcy i przegrani.



Wieczorem każda łódź została wyciągnięta na plażę i położona do góry dnem na pustych beczkach po Guinnessie. Załogi i widzowie ruszyli natomiast do pobliskiego pubu Tigh Ned w poszukiwaniu pełnych beczek. I ja tam byłem, Guinnessa piłem i kilka fotków zrobiłem :)

O CZYM JEST TEN BLOG

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...