wtorek, 3 maja 2011

Zagadka grzyba

Grzyby w Irlandii są wszechobecne. Pełnią ważną rolę w życiu codziennym i towarzyskim. Aby w Irlandii znaleźć grzyba wystarczy się przejść do najbliższej łazienki, to skutki budowy domów pozbawionych piwnic. Z kolei grzyby magiczne (magic mushrooms) spożywane jak Dublin długi i szeroki występują częściej w większych miastach i stanowią od stuleci natchnienie wielu poetów i malarzy. Natomiast działalność jednokomórkowych grzybów znana jest nawet za granicami Irlandii w postaci niepowtarzalnej pinty czarnego nektaru.
  
Co do grzybów „właściwych” – pieczarki są jedynymi kapelusznikami, które mają pełne poparcie społeczeństwa i bezterminową przepustkę na irlandzki talerz. Błędne przekonanie o trujących właściwościach grzybów leśnych pokutuje w Irlandii od XVIII wieku. Wtedy to pewna księżniczka z Paryża zatruła się pięknie wyglądającymi grzybami nazbieranymi z lasu. 
  
Wkrótce potem wyhodowano sztucznie na oborniku bezpieczne grzyby nazwane po francusku „champignon”. Były to oczywiście znane dziś wszystkim pieczarki. To jedyny gatunek grzybów, które nadają się w Irlandii do spożycia – powinien właściwie nosić nazwę „grzyby ze sklepu”. Odmiana hardcore jest nieco droższa i ciemniejsza – to pieczarki portobello, wyglądają jakby były podlewane mocną herbatą. Kroją się inaczej ale smakują tak samo. Wszystkie inne odmiany są spotykane w irlandzkiej przyrodzie, ale uważane są niestety za trujące, ewentualnie zbyt twarde.
  
Klimat Irlandii stwarza wyborne warunki do wzrostu grzybów leśnych – wilgoć i ciepło przez okrągły rok. Problem w tym, że od kilkuset lat w Irlandii brakuje lasów. Istniejące lasy najczęściej otoczone są drutem kolczastym jako własność prywatna. Szukanie grzybów w takich miejscach może wiązać się z kontaktem pierwszego stopnia z wymiarem sprawiedliwości za zakłócanie spokoju grzybów.
  
Słowo „mushroom” czyli grzyb jadalny oznacza w Irlandii po prostu pieczarkę. Słowo „champignon” czyli pieczarka nie występuje w języku potocznym prawie wcale z wyjątkiem etykiet na niemieckich słoiczkach. Grzyby rosnące w Irlandii na dziko mają nazwy łacińskie albo francuskie więc mało znane (borowik – boletus, kurka – chanterelle). Grzybów o nazwach angielskich nie można zobaczyć bo nie występują w irlandzkiej przyrodzie (muchomor – stołek ropuchy, kania – grzyb parasol). I tak w koło. Widział ktoś może w irlandzkiej księgarni jakikolwiek atlas grzybów? A grzyby w lesie? Las jakiś może?
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

O CZYM JEST TEN BLOG

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...